niedziela, 28 maja 2017

Zimowy monarcha | Dobra golizna nie jest zła xD

Tytuł: Zimowy monarcha                                    
Seria: Trylogia Arturiańska
Tom: 1
Autor: Bernard Cornwel
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 608
Data wydania: 22 maja 2017
Kategoria: historyczna

Nie ukrywam, że pierwszą rzeczą która przykuła moją uwagę była okłada, która nie ukrywajmy jest cudowna <3 Jednak (co może nie wszyscy wiedzą) nie samą okładką człowiek żyje. Zaczęłam się bardziej wczytywać w opis i zobaczyłam, że książka napisana jest na podstawie przygód słynnego króla Artura i jego Excalibura. Wtedy już wiedziałam, że muszę tę książkę przeczytać, gdyż książki inspirowane baśniami i legendami to mój chleb powszedni. W końcu książka trafiła w moje łapki (na razie w formie pdf, jednak już nie mogę się doczekać, aż dotrze do mnie egzemplarz papierowy <3). Zaczęłam ją czytać i się zawiodłam. Przez kilka pierwszych stron zapowiadało się naprawdę ciekawie, jednak potem zaczęło robić się nudno i topornie. I musiałam czekać całe 300 stron (połowę książki), aby w końcu coś się zadziało. Co koniec końców myślę o tej publikacji? Przekonajcie się sami:D

Nie ukrywam, że książka z całą pewnością nie trafi na półkę moich ulubieńców. Nie zrozumcie mnie źle, gdyż zła też nie była...była średnia. Chociaż książka w późniejszym etapie zaczęła bardzo dobrze rokować, tak więc jeśli autor utrzyma poziom z drugiej połowy książki to kontynuacja może być całkiem niezła.

Jednak tak..nie ma co sie też za dużo po tej książce spodziewać. Sięgając po tę książkę liczyłam na coś zupełnie innego, jednak dostałam...no coś odwrotnego xD I w sumie nie wiem czy się cieszyć czy smucić.  Na początku myślałam, że w książce przedstawione będą poczynania Artura oraz jego okrągłego stołu. Moment w którym Artur dopiero będzie zdobywać Excalibur. Jednak gdy zaczęłam czytać okazało się, że nie ma żadnego okrągłego stołu, a ręka Artura od dawna dzierży Excalibur. Czy potrafię stwierdzić komu ta książka się spodoba? Szczerze mówiąc to nie wiem. Na pewno jesli liczycie na jakieś głębsze relacje między bohaterami, przyjaźnie, romansy itp. to zdecydowanie nie sięgajcie po tę książkę, gdyż tego tu jest mało. Jednak jeśli chcecie poczytać o wielkich bitwach między złowrogo nastawionymi do siebie królestwami to dobrze trafiliście, gdyż te są tu świetnie przedstawione.

Muszę przyznać, że jest to jedna z tych książek, której recenzje pisze mi się bardzo ciężko :/

Książka przepełniona jest ogromną liczbą bohaterów...naprawdę jest ich tu dużo. Nie sądzę by był to dobry zabieg. Może nie tak...jest to dobry zabieg, jednak źle wykorzystany przez autora. Dlaczego? A dlatego, że większość z tych postaci jest szablonowa i taka sama, przez co większej (bardzo większej połowy) z nich nie pamiętam aż do teraz. Tak naprawdę na palcach dwóch rąk mogę policzyć bohaterów którzy zapadli mi w pamięć...między innymi Nimue. To ona jako pierwsza zwróciła na siebie moją uwagę. Jest to silna i niezależna kobieta. Trochę niezrównoważona psychicznie. I za ten jej charakter ją bardzo polubiłam. W czasach, gdy kobiety traktowane są rzeczowo, ona potrafiła siać postrach nawet wśród najmężniejszych z mężnych.
Oczywiście Artur...jak bym mogła o nim nie wspomnieć. Słynny król Artur, który wyciągnął ze skały Excalibur (historia jednak wydaje się być zupełnie inna). Słynny wojownik, który pokonał niezliczone szeregi wrogów. A do tego wierzy w pokój i miłość, bardziej niż ktokolwiek inny.
Lancelot...tak tego gościa po prostu...nienawidzę <3 Jest zarozumiałym gogusiem. Zakochanym w sobie po uszy :/ 

No i to w sumie ważniejsze ze wszystkich postaci na które zwróciłam uwagę :P

Jeju, przy pisaniu tej recenzji kompletnie nie mogę zebrać myśli! Już dawno nie miałam takich problemów :(

Jak pisałam wcześniej do połowy, książka była dosyć nudnawa :/ Niby dużo się działo, jednak język był naprawdę toporny, do tego liczne trudne nazwy królestw i miejscowości oraz kiepskie opisanie...wszystkiego, dawało popalić. Nie było tez aż tak źle, bo jednak dotrwałam do końca i w sumie zła na książkę nie jestem, jednak nie było to też mistrzostwo (pierwsza połowa). Dopiero w drugiej coś zaczęło się w końcu dziać. Jakby autor podczas pisania jednej książki drastycznie się rozwinął. Tak wiecie - w tym momencie pisze słabo, a tu nagle BUM! i jest super xD W drugiej części język stał się już przyjemniejszy, było więcej intryg i walk, które były bardzo fajnie opisane. I tak jak na początku z trudem czytałam, tak potem myślałam o tej książce i cały czas chciałam ją czytać.

Zdecydowanym plusem tej książki jest brak miłości! Znaczy może nie do końca jej brak, co właściwie przedstawienie jej w zupełnie innej postaci. nie znajdziecie tu licznych całusków i prezencików rodem z bajek Disneya czy książek dla młodzieży. Tutaj mamy miłość taką typową dla dawnych czasów. Kiedy książę żenił się z przymusu tylko po to by poszerzyć swoją władzę, a w tle miał milion kochanek. I to mi się tutaj ogromnie podobało. W końcu jakaś książka, gdzie miłość jest odpowiednio przedstawiona <3

Książka przepełniona jest licznymi bitwami, zdradami oraz spiskami. Naszym bohaterom cały czas towarzyszą miecze. Musze przyznać, że jest to pierwsza książka w tym stylu jaką czytam. Chodzi mi tu właśnie o takie typowe bitwy niczym te z gier. Zazwyczaj miałam walkę co jakiś czas, jednak głównie autorzy skupiali się na uczuciach. Tutaj główny nacisk postawiony był na spiskach między władztwami. Ciągłe próby dotarcia do władzy. Oraz oddanie i przyjaźń. Walki były tu naprawdę świetnie opisane. W wyobraźni widziałam te wszystkie pola zaczerwienione od krwi poległych, czułam zmęczenie i ból bohaterów. Tutaj muszę przyznać, że autor naprawdę świetnie się spisał.

Podsumowując:
Recenzja krótka, jednak naprawdę podczas jej pisania nie mogłam w ogóle zebrać myśli, kompletnie nie wiem co sądzić o tej książce, bo nie jest to mistrzostwo i nawet mi się podobała, jednak nie potrafię określić zbytnio dlaczego. Nie potrafię powiedzieć co mi się w niej podobało a co nie. Na początku byłam dość zawiedziona tym wszystkim. Nie było za ciekawie a nawet topornie, myślałam, że książka trafi na listę tych złych. jednak potem momentalnie zmieniłam zdanie i koniec końców książka nawet mi się spodobała. Liczne walki oraz spory między królestwami są tu naprawdę świetnie przedstawione. Autor naprawdę świetnie to wszystko opisał, poczułam się jak bym brała udział w historii opisanej na kartach tej książki.  Do tego mało miłostek <3 Jednak co do bohaterów...to autor naprawdę to sknocił. Tak naprawdę wszystko ratowała tu Nimue i bez niej było smutniej :( Książka nie była najgorsza, ale najlepsza też nie. Jeśli lubicie ciągłą walkę oraz książki na podstawie baśni/legend jednak napisane w krwawym stylu, a nie takim bajkowym to zdecydowanie musicie po nią sięgnąć. Jedno jest pewnie nie będzie miło i przytulniej. Gwarantuję wam, poleje się krew :D

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu OTWARTE <3 <3 <3


A wy? Czytaliście już tę książkę? Co o niej sądzicie?  A może dopiero zamierzacie?

6 komentarzy:

  1. Wydaje mi się, że jest to książka, która mi się spodoba, jednak na razie sobie muszę ją odpuścić, bo mam sporo pozycji do nadrobienia.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka raczej nie dla mnie :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z opisu bardzo mnie ciekawiła, ale teraz to już nie wiem czy ją czytać. To znaczy, ujmijmy to tak, dalej mnie ciekawi, chociaż w mniejszym stopniu i teraz mam do niej nastawienie typu - jak będę miała okazję to może przeczytam, jak nie to już trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i mnie urzekła. Piękna okładka dorównywała treści. Kreacja bohaterów była, moim zdaniem, bardzo dobra. Opisy bitew wręcz epickie. Szkoda, że Ciebie nie urzekła. Pozdrawiam, Klara z krysiaklaraiksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nimue rzeczywiście jest jedną z ciekawszych postaci w tej książce, ale ja nie odniosłam wrażenia, żeby cała reszta była szablonowa. Wręcz przeciwnie, spodobało mi się to, że autor nie kreował ich na nie-wiadomo-jakich bohaterów, tylko pokazał ich zwyczajne, ludzkie słabości. Czy książka była nudna? Może z samego początku, ale szczerze mówiąc, mnie średniowiecze w Wielkiej Brytanii naprawdę fascynuje, więc była to dla mnie szalenie interesująca przygoda :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka interesuje mnie, odkąd pojawiły się pierwsze zapowiedzi. Dopisałam ją do listy "must read" i jestem ciekawa, czy dla mnie okaże się średnia. Skupienie się na średniowiecznych bitwach, zamiast na relacjach między bohaterami, to dla mnie strzał w dziesiątkę. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś post to go skomentuj. Każdy komentarz zarówno ten z miłymi słowami jak i radą motywuje mnie do dalszej pracy. Jeśli blog Ci się spodobał zaobserwuj go. Jakikolwiek pozostawiony tu przez ciebie ślad sprawia, że mam na twarzy ogromnego banana :D
Buziaki :*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.