sobota, 13 maja 2017

Projekt królowa Dominika Rosik | Gra w szachy nie taka nudna

Tytuł: Projekt królowa                                        
Autor: Dominika Rosik
Wydawnictwo: Zysk i Ska
Liczba stron: 564
Data wydania: 27 marca 2017
Kategoria: thriller młodzieżowy

Muszę przyznać, że gdyby nie okładka raczej nigdy bym po tę książkę nie sięgnęła. Jednak raz przeglądając książkowe zapowiedzi wydawnictwa zysk i ska dojrzałam właśnie tego ślicznego kruka. Od razu mnie ta książka zaciekawiła. Pomyślałam, że to może być ciekawa fantastyka, dlatego zabrałam się za czytanie opisu. Opis jednak troszkę odwiódł mnie od moich przypuszczeń. Książka okazała się być thrillerem młodzieżowym. Czy to źle? Zdecydowanie nie! Niedawno przeczytałam "Outliersi"czyli pierwszy gatunek w tym stylu, który udało mi się "zaliczyć" tak więc chciałam spróbować swoich dalszych sił w takich książkach. No i tak się złożyło, że trafiłam na tę książkę. Jakiś czas później napisałam do autorki z propozycją jej recenzji. Pani Dominika okazała się być przemiłą osobą, do tego zgodziła się przekazać mi jeden egzemplarz, tak więc kilka dni później książka trafiła w moje lepkie rączki. Już jakiś czas temu ją przeczytałam, a teraz z dumą mogę podzielić się moją opinią o niej z wami :)

Jednak może zaczniemy od małego opisu wydarzeń :D

O godzinie 17:00 Emily budzi się w podziemiach szpitala psychiatrycznego. Jednak okazuje się, że nie jest tam sama. Razem z nią poznajemy siedmiu innych bohaterów, których Emily nigdy w życiu nie widziała na oczy. Nikt nie pamięta wydarzeń z poprzedniej nocy. Telefony oraz komputery zostały zablokowane, odcinając uczestnikom gry zupełny kontakt ze światem. Z każdą godziną sytuacja zaczyna się pogarszać. Z minuty na minutę pojawiają się niewiadome oraz pytanie na które nie ma odpowiedzi. Dzieją się rzeczy których nie da się logicznie wytłumaczyć. Do tego ktoś zmusza bohaterów do gry...na śmierć i życie. 
Prawda? Złudzenie? Żart? Efekt choroby psychicznej jednego z bohaterów? A może wszystkich? Jedno jest pewne. Uczestnicy eksperymentu muszą poddać się regułom gry, żeby znaleźć wyjście z obiektu. Zwłaszcza, gdy wychodzi na jaw, że każda z uwięzionych osób kłamie.

Muszę wam powiedzieć, że książka mnie mocno zaintrygowała. Nie brak jej oczywiście błędów (trzeba przyznać, że troszkę ich jest) jednak mimo to, autorka historią którą stworzyła zawładnęła moim sercem. Dodatkowo cieszy to, że "Projekt królowa" została napisana przez polską autorkę.


Jak już wspomniałam wcześniej - okładka mnie po prostu zachwyciła. Jest naprawdę niesamowita, więc za to ogromny szacun dla wydawnictwa. Jednak nie tylko zewnętrzna strona książki jest świetna...duże litery oraz rysunki co jakiś czas dopełniają całości <3

Ps. Czy tylko mi ten opis przypomina troszkę historię z Piły? Ludzie zamknięci w opuszczonym budynku, muszący wykonywać zadania, by przeżyć? W sumie dlatego też się tą książką zaciekawiłam jeszcze bardziej. Po przeczytaniu książki muszę przyznać, że niektóre elementy się zgadzają, jednak ogólnie są to zupełnie różne dzieła :D

Uwielbiam gdy w książkach są krótkie rozdziały. Przez to dużo lepiej i przyjemniej mi się czyta. Tutaj rozdziały były różnej długości. Raz krótkie, raz długie. I w sumie wolała bym gdyby były same krótkie, jednak z tymi długimi nie było też aż tak źle :D

O książce dowiedziałam się kilka dni przed premierą i od tamtej pory ogromnie marzyłam by ją przeczytać, jednak gdy już do mnie dotarła to coś mnie od niej odciągało. W ogóle nie mogłam się za nią zabrać, cały czas odkładałam to na później. W końcu dałam sobie kopa w dupsko i zabrałam się za nią. I nie żałuję, gdyż książka wciągnęła mnie od samego początku. Nie mogłam się od niej oderwać.

W książce było naprawdę wiele rozdziałów, jednak to nie o tym chciałam teraz napisać. Chciałam wam powiedzieć co rozpoczyna każdy z rozdziałów...cytaty. Jednak nie byle jakie. Są naprawdę niesamowite. Niby coś tak małego, a tak cieszyło podczas czytani. Tutaj poniżej macie dwa przykłady:

Życie to krótki, żałosny bal przebierańców, a ty jesteś największym błaznem na sali
 Czasami musimy zostać zamknięci w czterech ścianach, żeby dostrzec pewne rzeczy z właściwej perspektywy

Możecie dać mi jakikolwiek plener i będzie okej. Góry, domek strachów, wesołe miasteczko..cokolwiek będzie okej. Jednak szpital psychiatryczny? Wtedy nie tylko będzie okej, ale będę najszczęśliwszą osobą na świecie! Nie wiem czemu, ale ubzdurałam sobie, że uwielbiam filmy, książki, seriale, gry z psychiatrykiem w tle <3 I tu może nie ma jako takich świetnych nawiązań do tegoż że miejsca, jednak i tak jestem mega zadowolona :D

Uwielbiam, gdy w książkach pojawiają się retrospekcje, jednak je też trzeba umieć robić. Tutaj autorka poradziła sobie naprawdę świetnie. Wszystko super obmyśliła, przez to mogliśmy bardziej poznać bohaterów, więc za to plus. Jednak przy okazji również minus xD Mam wrażenie, że troszkę za dużo było tych wspomnień przez co nie raz można się było pogubić.

Teraz może powiem coś o bohaterach, gdyż troszkę tego jest...
Przede wszystkim, jestem ogromnie zadowolona, że w końcu ktoś umieścił w książce dorosłe postacie! I to jako te główne. Bo nie ukrywajmy, jednak ten rynek zdominowały nastolatki, co muszę przyznać już mnie troszkę drażni. Znaczy ogólnie fajnie i w ogóle, ale czasem przyda się powiew świeżości. Mimo to wiadome jest, ze oprócz nazwania kogoś dorosłym trzeba też go takim uczynić. "Jedna jaskółka wiosny nie czyni" Po takowej nieudanej próbie z boginią oceanu, byłam do tego sceptycznie nastawiona. jednak koniec końców autorka mnie nie zawiodła.
Muszę przyznać, że autorka bardzo wczuła się w atmosferę. Miałam wrażenie, że bohaterowie są bardzo prawdziwi. Nie są przede wszystkim płascy. Mają swoją przeszłość. Do tego zachowują się tak prawdziwie. Nie przeszkadza mi przeklinanie w książkach, jednak przeklinać też trzeba umieć. A Pani Dominice się to udało! Nie pchała nam nachalnie przed twarz przekleństw. One pojawiały sie tylko wtedy, gdy faktycznie powinny +
Też ogromny plus za wykreowanie postaci. Mamy ośmiu główniejszych bohaterów, jednak mimo to każdy z nich jest inny.
Koniec końców, żadna z tych postaci nie zapadła mi tak bardzo w pamięć jak Katia! Uwielbiam tę babkę <3 Była taka zadziorna i wredna, ale przy okazji nie taka chamska, że się jej nienawidzi. Do tego ta jej cała przeszłość...dziewczyna z jajami naprawdę! Marzę, by autorka zrobiła kiedyś nowelkę o jej wcześniejszym życiu. To by było coś <3 Ale postać naprawdę świetna. jak ona się pojawiała to od razu robiło się ciekawiej. Brakuje mi jedynie rozdziałów z jej perspektywy.

Właśnie skoro jesteśmy przy tematyce perspektyw to o tym też warto wspomnieć. W książce mamy takowe trzy. Perspektywa Emily, Matta oraz Alexa (mam nadzieję, że nie pomyliłam imion xD) Normalnie uwielbiam takie rzeczy i fajnie, że autorka to wykorzystała, jednak nie ukrywam, że mogła się do tego bardziej przyłożyć. Książkowe postacie to autorzy, ich dzieci, ich wewnętrzne ja. Dlatego autorka tworząc ich powinna się w nich wcielić. A tego nie zrobiła. Zawsze gdy była zmiana perspektywy to ja po chwili zapominałam, że czytam np. rozdział z perspektywy Mata i miałam wrażenie, że myśli to Emily. Dopiero gdy zobaczyłam, że jest "zrobiłem", a nie "zrobiłam" zrozumiałam swój błąd.

Zawsze by łatwiej było mi pisać recenzję i by była ona dokładniejsza prowadzę notatki. Zapisuję tam sobie wszystkie moje przemyślenia. A to o bohaterach, a to o stylu pisania itp. itd. I kurcze dawno aż tyle notatek nie napisałam! Zazwyczaj zamieszczam to w jednej, półtora kartkach A5 z mojego ślicznego kajecika (a warto zauważyć, że pismo mam dość drobne), a tutaj napisałam tego wszystkiego aż 2 i pół strony. Cały czas w głowie pojawiały mi się nowe myśli od nośnie treści. Tak więc z góry przepraszam jeśli recenzja będzie strasznie długa XD

Miłość w książkach nie jest zła, jednak jeśli nie jest jej za dużo. Tutaj niestety było jej od groma. I nie powinno tak być. Książka ta bardziej powinna się skupić na trzymaniu w napięciu, przygodzie, a bardzo często pojawiały się tu romanse co mi się nie podobało. Gdyby autorka zmniejszyła to wszystko do minimum to książka była by dużo lepsza. wiem, że Pani Dominika chciała to prawdopodobnie zrobić po to by móc skończyć tak a nie inaczej, jednak mimo to jej tego nie wybaczę xD Przynajmniej inne rzeczy rekompensowały tą, że stratę

Trzeba przyznać, że akcja nie pędzi tu łeb na szyję. nie jest dynamiczna, ani szybka. Do tego w drugiej części zwalnia jeszcze bardziej. Jednak mimo to nie mogę powiedzieć, że się przy tej książce nudziłam. O nie, nie NIE! A wręcz przeciwnie. Naprawdę się w to wszystko wciągnęłam. Autorka ma niesamowity styl pisania, cały czas trzyma w napięciu. Do tego nie raz potrafiła mnie zaskoczyć. Dodatkowym tego argumentem jest to iż kocham spać i praktycznie nigdy nie CHCIAŁAM nawet zarwać nocki. A tutaj mimo, ze koniec końców tego nie zrobiłam to poważnie się nad tym zastanawiałam.

Głównym wątkiem całej książki były szachy, a właściwie ogromne szachy. Ogólnie super pomysł, jednak fani Harrego Pottera mogą dostrzec ogromne podobieństwo między tymi dwoma tworami. W pierwszej lub drugiej części również takowe duże szachy się pojawiły. I jak ja sama nienawidzę porównywania jakichś książek do Harrego Pottera tylko dlatego, że pojawiła się tam szkoła magii lub sama magia tak tu muszę przyznać rację. Ja osobiście aż tak zła na to nie jestem, gdyż koniec końców autorka naprawdę świetnie to wszystko rozwinęła i w ogóle, jednak wolę was przed tym ostrzec.

Autorka jak już wspomniałam wcześniej naprawdę zaskakuje i trzyma  w napięciu, bo gdy jest spokojnie i melancholijnie to nagle mamy BUM i za przeproszeniem gówno z naszego odpoczynku. Tak więc jestem tym naprawdę mile zaskoczona <3

Podsumowanie:
Autorka naprawdę niesamowicie mnie zachwyciła. Zwłaszcza, gdyż z tego co kojarzę jest to jej debiut, oraz jest polką (nie pomyślcie, że uważam polaków za jakichś niedorozwojów umysłowych, ale według stereotypów rzadko kiedy zdarzają się dobre polskie książki. Do tego ciesze się też z tego, że tak świetną książkę napisała  osoba z tego samego kraju co ja :D). Książka cały czas trzyma w napięciu i zaskakuje. Autorka świetnie to sobie wszystko obmyśliła. Do tego psychiatryk <3 I ta okładka <3 Książce oczywiście nie brak błędów, jednak mimo to jestem nią zachwycona. Bardzo często zmieniam moje ulubiona książkowe pozycje, jednak na ten moment mogę szczerze przyznać jej miejsce na podium. Ogromnie wam ją polecam, spędziłam przy niej naprawdę miłe chwile.

Za książkę ogromnie, ogromnie, ogromnie dziękuję samej autorce - Dominice Rosik <3 <3 <3

Czytaliście już książkę? Co o niej sądzicie? A może dopiero zamierzacie się za nią zabrać? :D


Buziaki :* 

czwartek, 11 maja 2017

Wyniki konkursów!

Hejka!
Niedawno na moim blogu odbyły sie dwa konkursy w których do wygrania były książki: "Potworna" oraz kolorowanka z uniwersum Szklanego tronu. konkursy skończyły sie już jakiś czas temu, a dziś nadszedł czas na wyniki :D W prawdzie zgłosiło się dośc mało osób i na początku miałam rozwiązywac konkursy,a le potem pomyślałam, że to będzie nie fer w stosunku do tych , które się napracowały i napisały tę odpowiedź, za co wam ogromnie dziękuję <3 Ale to was pewnie nie obchodzi, tak więc wyniki.....







Książkę "Potworna" wygrywa:
Sunny Snowflake

Kolorowankę z uniwersum Szklanego tronu wygrywa:
Gab riela

Ogromnie gratuluję zwyciężczynią <3
Dziewczyny macie tydzień na podanie mi adresu w wiadomości prywatnej, jeśli do tego czasu nie otrzymam od Was wiadomości zostanie wybrany nowy zwycięzca :D

Teraz wiadomość do osób które nie wygrały lub nie załapały się na konkursy...nie martwcie się to pierwszy konkurs na moim blogu, ale na pewno nie ostatni :D Do tego na moim wydarzeniu na fb "Rok 2017 rokiem 73 książek" często znajdziecie konkursy :D

niedziela, 7 maja 2017

Gałęziste Artur Urbanowicz | Demoniczny gwałciciel


Tytuł: Gałęziste                                                                 
Autor: Artur Urbanowicz
Wydawnictwo: Novae res
Liczba stron: 462
Data wydania: grudzień 2015
Kategoria: Thriller

Dawno mnie tu nie było :( Na waszych blogach też się ostatnio dość rzadko pojawiam, jednak doszło do tego momentu, gdy się po prostu wypaliłam :/ Nie mam w ogóle pomysłu na posty, nie mam ochoty czytać książek...pisanie bloga nie sprawia mi takiej frajdy jak kiedyś. Dlatego postanowiłam, że napiszę kilka zaległych postów (w tym kilka recenzji) i myślę, że zrobię sobie przerwę od blogowania. Na tydzień, miesiąc...może dłużej. Nie wiem zobaczymy. Muszę to zrobić, gdyż nie chcę niczego robić na siłę. Jednak dziś nie o tym, gdy przyjdzie czas na przerwę na pewno jeszcze Was o tym poinformuję. Natomiast dzisiaj porozmawiamy sobie o książce, po której spodziewałam się czegoś innego.

Jeśli śledzicie regularnie książkowe blogi, wiecie, że ostatnio wybuchło wielkie BUM! wokół tej książki. Wiadomo reklama robi swoje. I tak jak zazwyczaj wielki szum o książce, mnie odpycha tak tu mnie coś do niej ciągnęło jeszcze bardziej. Chociaż nie wiem czemu, gdyż jest to jednak Thriller podchodzący pod Horror (znaczy powinien nim być xD), a ja zazwyczaj za takimi rzeczami nie przepadam, jednak chciałam w końcu zacząć moją przygodę z tym gatunkiem. Tak też zrobiłam. Nie wiem czy był to dobry pomysł :P

Zazwyczaj nie oceniam książki w jakiejś skali, gdyż nigdy nie wiem w jakiej. Zawsze mam wrażenie, że jednak książkę koniec końców oceniłam za nisko lub za wysoko. Jednak tu zawsze, gdy o niej pomyślę to przed oczami mam liczbę 6/10. I w sumie tak, na tyle ta książka zasługuje. Możecie już po tym spodziewać się, że recenzja nie będzie zbyt pozytywna. I w sumie jest mi z tego powodu przykro, gdyż naprawdę się na tę książkę napaliłam (na początku myślałam, że może właśnie postawiłam jej za wysoką poprzeczkę, jednak Nie! To nie jest to, gdyż mam żelazną zasadę i zawsze się jej trzymam by nie myśleć zbyt optymistycznie o żadnej książce i tutaj też tego nie zrobiłam) Nie lubię pisać negatywnych opinia. I ta może też aż tak zła nie będzie jednak kilka mniej pozytywnych elementów się znajdzie. Jeszcze przykro mi jest zwłaszcza, że Pan Artur wydaje się naprawdę miły i fajny, a ja tu będę mu z negatywa jeździć. No,a le cóż bywa. Na pewno nie zamierzam Was okłamywać, gdyż nie o to tu chodzi. Ale bez większego przedłużania przejdźmy do głębszej recenzji :D

Po pierwsze oprawa wizualna!

Muszę przyznać, że jak na wydawnictwo Novae res (wszyscy wiemy, jakie oni wydają książki xD) ta okładka jest bardzo ładna. Taka delikatna i jaśniutka. W ogóle dopiero niedawno z czaiłam się, że tam między drzewami jest człowiek xD #Magdasokoleoko Tak, więc za wydanie ogromny plus! Jednak to wydanie z wierzchu, gdyż już środek mniej mi się podoba :/ Chodzi mi tu o bardzo małą czcionkę i ogromnie długie rozdziały. Tego się aż czytać nie dało. Ja uwielbiam jak rozdziały są króciutkie, no i nie daj boże niech będą trochę dłuższe, ale aż tak? Nie liczyłam dokładnie ile one mają stron, jednak nie zdziwiłabym się jeśli coś koło 50 :(
Jednak po otrzymaniu książki zobaczyłam coś czego sie nie spodziewałam i co mnie dość mocno zaskoczyło, muszę przyznać :D A chodzi mi tu o Autograf autora. Takie małe a cieszy :)

Postanowiłam, że w tej recenzji zrobimy tak, jak ja zawsze robię, gdy jem dwie różne rzeczy...najpierw to gorsze, by potem móc się rozkoszować. Czyli na razie będę Wam pisać o tych gorszych stronach książki, potem przejdziemy do neutralnego punktu, aż do dobrych części książki :D 

Pierwsze co się rzuca w oczy po przeczytaniu książki to imiona. Czy tylko ja nie mogę znieść tych wszystkich Tomków, Kazików, Kasi, Basi, Stasi? Polskie imiona w książkach mnie po prostu dobijają! #Magdapatriota xD I podczas czytania tej książki nie było inaczej. Miałam wrażenie, że zaraz mi oczy wypłyną. Niby nie dziwię się, że autor użył polskich imion, bo w sumie akcja dzieje się no...w Polsce, jednak mimo to wolałabym zagraniczne imiona xD Albo chociaż bardziej do nich zbliżone, a nie takie pospolite, bo to naprawdę boli :( 

Książka ma coś około 450 stron. Zarówno dużo jak i mało...kwestia dyskusyjna. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez jakieś 300 z nich wszystkich nie ma żadnej akcji, a dopiero na 150 ostatnich coś się dzieje. I mówię to całkiem serio. Na początku mamy tylko zwiedzanie, rozmowy, no i co jakiś czas tylko złe sny, czy powiedzenie przez autora, że ktoś ich obserwuje. Akcja normalnie szybsza niż pendolino. Nie jest to też tak, że się przy niej nudziłam, gdyż w pewien sposób mnie intrygowała i chciałam zobaczyć co stanie się dalej, jednak no nie wiem, czy też warto tracić czas na czytanie tak naprawdę o niczym, by dopiero potem akcja się rozkręciła. Zwłaszcza, że tej książki tak szybko się nie czyta, bo ile to jest 300 stron w porównaniu do tak małych liter :/

Końcówka...kurcze to dość dziwny temat. Bo z jednej strony ogromny plus, bo WOW naprawdę się tego nie spodziewałam, jednak z drugiej strony to było dla mnie trochę, bez sensu? Nie potrzebne? Na siłę wymyślone by zaskoczyć? Sama nie wiem co o tym myśleć. Bo po prostu ni z gruchy ni z pietruchy stało się to co się stało. Próbuję wynaleźć w głowie jakiś przykład, by zobrazować Wam o jaki bezsens tu chodzi, jednak nie przychodzi mi do głowy nic, by Wam nie zaspoilerowac, więc po prostu tę próbę sobie odpuszczę.

Nie mam nic do przekleństw w książkach, jednak to też trzeba umieć robić.  Jeśli bohater przeklnie co jakiś czas bo się zezłości, czy stanie się coś nie fajnego to okej. Jednak, gdy określenie najstarszego zawodu świata pojawia się w co drugim akapicie to to już robi się męczące. Na początku było fajnie, te przekleństwa były dla mnie ogromnym plusem, gdyż pokazywały mi prawdziwość bohaterów, bo kto w chwili zagrożenia, by nie powiedział czegoś takiego, jednak im dalej w las tym gorzej (w wypadku tej książki, jest to dosłowne określenie xD). Miałam wrażenie, nieraz, że przekleństw było więcej niż słów normalnych. Ja wiem, że autor chciał dodać książce smaczku i tej prawdziwości, jednak co za dużo to nie zdrowo.

Do tego wszyscy w recenzjach pisali, że klimat jest niesamowity i czytając tę książkę ze strachu mieli gęsią skórkę. Ja tego kompletnie nie czułam, dla mnie była to zwykła książka z fantastycznymi elementami.

Dobra, to tyle jeśli chodzi o te bardziej negatywne rzeczy. teraz przejdźmy może na neutralny grunt.

Najgorsze w tym wszystkim było to (ta jasne Magda, powiedziałaś, że schodzisz na neutralny grunt, a gadasz teraz o najgorszym xD Jednak spokojnie :D), że nie mogłam znaleźć praktycznie żadnych plusów ani minusów tej książki. I  na początku naprawdę nie wyobrażałam sobie jak napiszę w ogóle tę recenzję i gdyby nie fakt, że jest do recenzji od autora to pewnie bym tego nie robiła, jednak cóż...praca to praca. Mimo to muszę teraz przyznać, że bałam się, iż będzie gorzej, ale teraz pisząc tę recenzję, po prostu słowa same lecą xD

No i to w sumie tyle jeśli chodzi o neutralny grunt xD To żeś się Magda rozpisała :P Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo teraz jedynie możemy rozpływać się w plusach :D

Dawno nie czytałam tak prawdziwej książki. Głównie chodzi mi tu o postacie książkowe. Zazwyczaj w powieściach bohaterowie, albo są niesamowicie silni psychicznie i pomimo, że dopiero odkryli swoje możliwości, przeszłość, lub to w jak tragicznej sytuacji się znaleźli i od razu wiadomo pokonają wszystkich, są najlepsi. A tutaj czegoś takiego nie było. Spotkaliśmy normalne osoby, które spotkały przykre rzeczy na ich drodze. Osoby, które się kłócą i przyjaźnią w odpowiednich momentach. Które przeklinają, zdradzają lub złoszczą się wtedy kiedy i prawdziwy człowiek mógł by to zrobić. Tak więc tutaj naprawdę oddaję ogromny szacun autorowi za stworzenie tak świetnych postaci.

Wcześniej wspomniałam Wam o zakończeniu, które moim zdaniem było takie niepotrzebne i w ogóle. Jednak tutaj do niego wrócę, gdyż oprócz tych negatywnych rzeczy znalazłam kilka pozytywów :D Tak jak wcześniej pisałam ogromnie się zaskoczyłam. Niby wszystko było już rozwiązane i w ogóle, a tu BUM! I znów nic nie wiesz. Nic z tej książki nie wskazywało na to, że potoczy się to w taki sposób. Nigdy bym tego nie przewidziała. Po zakończeniu można też myśleć, że będzie kontynuacja, która mnie strasznie ciekawi, gdyż tak jak zazwyczaj po przeczytaniu pierwszej części mam złe przeczucia, że kontynuacja będzie dużo gorsza, tak tu mam wręcz przeciwnie. Po tym co wydarzyło się pod koniec, mam wrażenie, że jeśli takowa druga część powstanie, to tam autor wrzuci nas w wir wydarzeń.

Thriller jak to thriller musi trzymać w napięciu. I tak tu może nie siedziałam jak igła na nitce, stresując się i nie mogąc oderwać od książki zastanawiając się co będzie dalej, jednak mimo co czasem książka trzymała w napięciu. To głównie przez styl pisania autora. Jeśli coś się wydarzyło lub wyjaśniło, to autor nie podawał tego definicji, tak jak zazwyczaj jest w książkach od języka polskiego. Słowo - wyjaśnienie. Tutaj było na odwrót...wyjaśnienie - słowo. I jeśli sam się nie domyśliłeś o co chodzi to z zapartym tchem śledziłeś co się wydarzy. A nie ukrywam, że Autor czasem był wredny i nie pisał wyjaśnienie w jednym, dwóch zdaniach, a czasem nawet w pięciu czy dziesięciu. Może wam się to trochę nudne wydawać, jednak nie było, a wręcz przeciwnie :D I właśnie głównie przez to przez te kilkaset stron się nie nudziłam, gdyż autor ma naprawdę ciekawy styl pisania. Nie powiem, że przyjemny, gdyż było by to złe określenie. Przez książkę się nie płynie i nie jest to lekki styl, ale spójrzmy prawdzie w oczy to nie jest fantastyka dla młodzieży. Ale coś właśnie w tym trzymaniu w napięciu, w opisywaniu tego wszystkiego, przyciągnęło moją uwagę. 

Pan Artur naprawdę niesamowicie myli tropy. Tu niby mamy już coś wyjaśnione, skończony temat, finito. A tu jednak nie. Okazuje się, że chodzi tu o coś zupełnie innego. 

Tak jak polskich imion nie lubię, tak polskie krajobrazy czemu nie. I może nie jestem tego ogromną fanką, bo jednak Stany, Irlandia, Anglia to coś, tak od czasu do czasu warto myślami wrócić do naszego rodzimego kraju.

Podsumowując:
Książka ma swoje wady i zalety, jednak kurcze...nie żałuję, że ją przeczytałam. Wręcz przeciwnie. Szło mi to dość opornie, jednak koniec końców miło będę wspominać tę lekturę. Nie znajdziecie tu ciągłej akcji, pędzącej jak babcia po przeceny w rossmanie. Mimo to myślę, że aż tak nudzić się nie będziecie, bo książka trzyma w napięciu i zaskakuje. Czy warto sięgać po książkę mimo tak długiego czekania na ciągłą akcję? Na to pytanie odpowiedzieć nie umiem. Ja osobiście nie żałuję, a czy ty chcesz się na to pisać, musisz sam zdecydować. Jeśli nie lubisz dość częstych wolniejszych momentów to na pewno nie sięgaj po tę książkę, jednak jeśli lubisz dobry thriller to zdecydowanie po niego sięgaj, bo jest zdecydowanie dobrym reprezentantem swojego gatunku.   

Za książkę gorąco dziękuję autorowi <3 


A wy czytaliście już Gałęziste? Co sądzicie? A może dopiero macie zamiar po nią sięgnąć? :D

Buziaki :* 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.