środa, 29 marca 2017

Dwór mgieł i furii | Z buta wjeżdżam

Tytuł: Dówr mgieł i furii                                                        
Seria: Dwór cierni róż
Tom: 2
Autor: Sarah J. Mass
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 768
Data wydania: 11 stycznia 2016
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction

Bez spoilerów zarówno do pierwszej jak i drugiej części!!!

Pierwszy raz od bardzo...BAAAARDZO dawna, jest tak, że zaczynam recenzję po raz siódmy i nadal nie mogę się wysłowić, nie mogę nic napisać, a nawet jeśli już coś napiszę to wydaje się to albo sztywne, albo w ogóle nie oddające moich uczuć...to będzie trudne zadanie :/

Jak pisałam wcześniej ciężko pisać mi tę recenzję. Nigdy nie lubiłam i raczej nie polubię pisania recenzji kontynuacji serii. Dlaczego? Głównym powodem tego jest to iż większość rzeczy jakie chciałam o danej książce powiedzieć znajduje się już w recenzji poprzedniej części. A nie chcę się też powtarzać :/  No, ale mam nadzieję, że jakoś to będzie.
I tak a pro po poprzedniej części...mam nadzieję, że już czytaliście jej recenzję. A jeśli nie to tutaj macie magiczny teleporter: Teleportacja

Niedawno miałam okazję przeczytać książkę "Dwór cierni i róż". Książkę, którą każdy się zachwyca. Ja pod tym względem od innych nie odstawałąm. Jednak po przeczytaniu drugiego tomu mogę ze szczerością przyznać, że przy drugim tomie pierwszy wymięka. ACOMAF wcisnął ACOTAR w ziemię. Nie on go nie wcisnął..on go wcisnął, zakopał i jeszcze posadził na nim kwiatuszek!

Kocham książki oparte na baśniach. Poprzednia część oparta była na jednej z moich ulubionych baśni "Piękna i bestia". Ta część natomiast oparta była na micie o Persefonie. I o ile poprzednia część pod tym względem była bardzo przewidywalna, tak tu miałam mniejsze wrażenie, że wszystkiego się domyślam. W prawdzie zakończenie (zaczęłam tak trochę od dupy strony xD)  gdzieś tam w mojej podświadomości przebiegało, mimo to wywołało we mnie pełną gamę emocji.

W tej części w porównaniu do poprzedniej części mamy dużo więcej scen erotycznych.
(Zauważyłam, że w tej części wszystko jest bardziej i więcej xD) Niektórym może się to podobać innym nie. Ja należę raczej do tej drugiej części. W prawdzie autorka opisywała to bardzo przyjemnie, nie było to wulgarne, jednak w fantastyce wolała bym czytać o przygodach, a nie chędożeniu się bohaterów :P

Muszę przyznać, że Feyra zastosowała się do moich rad z poprzedniego postu. W prawdzie nie całkiem, ale ważne że choć trochę. Nie walczyła tylko łukiem, ale również i inną bronią. Znaczy walczyła...ona właściwie z nią tylko trenowała. Ale ważne, że cokolwiek z tym robiła xD

MAPKA!!!! Nie mogło zabraknąć o niej oddzielnego punktu <3 Ogromnie uwielbiam takie dodatki. A co lepsze w tej serii są tak fajnie robione, że co część są coraz bardziej rozbudowywane. W sensie wielkość i w ogóle są takie same, ale dodawane są nowe lokacje.

Przejdźmy może do jednej z rzeczy, które od poprzedniej części zmieniły się najbardziej...postacie!
To co Sarah J. mass zrobiła z nimi w tej części to jakaś porażka!!!
-Tamlinku kochany, nie bierz tego do siebie, ale w tej chwili mam ochotę powiesić cię za jaja! Wredny egoisto, samolubie, głąbie....Grrrrr. Nie wierzę, ze kiedyś mogłam go lubić ;.; Jeszcze najgorsze jest to, że nie ma tak naprawdę żadnego wytłumaczenia tego co zrobił. W ogóle nie przejmuje się uczuciami Feyry, traktuje ją jak powietrze i zabawkę. Nie zastanowi się czy może jego partnerka nie potrzebuje porozmawiać o tym co stało się w poprzednim tomie i o męczących ją koszmarach. Nic tylko powiesić drania!
-Lucien przez ciebie natomiast krwawi mi serce. Była to jedna z moich ulubionych postaci w poprzedniej części. A teraz..jedyne określenie jakie dla niego mam to przydupas Tamlina. Ciągle liczę, że to co się z nim stało to jedna wielka pomyłka.
-Feyra...nie wiem co o niej sądzić. W tej części zdecydowanie bardziej mnie denerwowała, jednak też wielkie brawa dla autorki jakie zmiany w niej zaprowadziła. Po zdarzeniach z poprzedniego tomu Feyra zamknęła się w sobie i podupadła na duchu. Ma wiele przemyśleń i rozterek. Bardzo podoba mi się to, że Sarah nie zamknęła tej sprawy od tak tylko sprawiła, że stała się bardziej prawdziwa, właśnie przez zachowanie Feyry.
Ci na górze to jedni z główniejszych postaci poprzedniego tomu. Mamy jednak również garstkę nowych bohaterów, którzy...WOW. Po prostu WOW! Mor, Amrena, Kasjan, Azriel...oni wszyscy stanowili tak świetne dopełnienie całej książki! Bez nich to już nie byłoby to samo <3 Mor lubiąca zabawy, Kasjan głupkowaty żartowniś, Azriel tajemniczy (jezu jak jakiś przydomek dla cesarza XD) i Amrena złośliwa xDDD
Jednak najlepsze zostawiłam na koniec...Ryszard to znaczy Rhysand <3 <3 <3 <3 To cudo nad cudy. Łapy precz od niego, bo rybkami poszczuję! Brak mi słów by opisać jaki jest cudowny i jaka mnie przez niego depresja dopadła...bo w końcu takiego ze świecą szukać, i by mi życia nie starczyło na szukanie kogoś takiego w realu. Ale nic więcej nie mówię, bo sami musicie odkryć jaki jest cudowny, a nawet jeśli sama bym wam chciała o nim opowiedzieć to...żadne słowa go nie opiszą <3

Dobra, jak zwykle rozpisałam się o postaciach. Czas najwyższy przejść do dalszej części xD

Zakochałam się w kreacji świata <3  Już pomijam całą resztę, ale dwór nocy był tak niesamowicie zrobiony, że po prostu, jak gdzieś na wakacje to tylko tam <3


Książkę można w sumie podzielić na trzy części. W pierwszej (jakieś 200 stron) dzieje się bardzo mało. Dopiero jesteśmy wprowadzeni  w akcję i te wszystkie problemy. Jednak, żeby nie było! To, że mało się dziej nie znaczy, że jest nudno. O nie! Tak nie jest moi drodzy. Druga część (czyli kolejne 200 stron) akcja się rozwija dość mocno. Pojawiają się pierwsze problemy, pierwsze walki. Przez całą trzecią część akcja pędzi jak pendolino i nie zatrzyma się ani na chwilę.

Niestety w książce brakowało mi porządnych przypomnień o rzeczach dziejących się w poprzednim tomie. Te ważniejsze raczej pamiętamy, ale w późniejszym momencie pojawiają się pewne imiona które grały ważną rolę w poprzedniej części i ja kompletnie nie pamiętałam kto jest kim. Z Ulą cały czas się nad tym zastanawiałyśmy i do tej pory chyba tego nie rozgryzłam XD

Ogromnym plusem dla mnie jest to, że książka tym razem nie skupia się aż tak na miłości. W prawdzie ona się pojawia, ale jest tak delikatna i niewinna, że aż jej nie widać. Z jednej strony się ciesze, bo książka skupia się bardziej na akcji i przygodnie, ale z drugiej strony tu ta miłość jest tak przedstawiona, że tylko chce się o niej czytać <3

Bardzo podoba mi się to, że autorka nie zrobiła  z tego niewinnej lekturki gdzie mamy jeden wątek i cały czas tylko on jest ważny. Tutaj mamy wielowątkową fabułę, ale zrobioną w taki sposób, że nikt się przy niej nie pogubi. Zwłaszcza podobała mi się końcówka związana z siostrami Feyry. Nie będę spoilerować, ale ci co czytali myślę, że się domyślają o co mi chodzi <3 Do tego oprócz tych głównych walk i problemów, nieraz mamy przedstawione misje poboczne. Troszkę jak w grach (ostatnio za często porównuję książki do gier xD) Dajmy na to np. takiego Skyrima, mamy tam jedną główną misję związaną ze smoczym dziecięciem,a le co jakiś czas jakiś villager da nam misję poboczną, dodatkowego questa. Tu było podobnie, może nie było tego za dużo, ale jednak było, więc jestem prze szczęśliwa :D

Książka zakończyła się w taki sposób, że już wariuję i pomimo iż skończyłam tę książkę jakieś 3 tygodnie temu to nadal mam ją w głowie. Po prostu zwariuję jeśli zaraz nie dostanę trzeciej części.

Podsumowując:
Pisałam tę recenzję kilka godzin, a i tak mam wrażenie, że wyszła kiepsko, chaotycznie i zamiast was do niej zachęcić to was zniechęciłam. Tak więc w tym momencie zapominacie o wszystkim co pisałam wcześniej i skupiacie się na tych słowach: Musicie przeczytać tę książkę! Jest po prostu niesamowita i jeśli ją sobie odpuścicie to popełnicie jedne z największych błędów życiowych. Nawet jeśli nie podobała Wam się poprzednia część to uwierzcie mi różnica między nimi to jak niebo i ziemia. Gwarantuję, że ta przypadnie Wam do gustu, będziecie nią zachwyceni. Ta książka zdecydowanie trafia na listę jednych z moich najukochańszych pozycji <3 I to wchodzi na podium w tylu: "z buta wjeżdżam" 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Uroboros <3
 Czytaliście pierwszą oraz drugą część? Co o nich sądzicie? A może dopiero zamierzacie? :D

Buziaki :*

piątek, 24 marca 2017

Dwór cierni i róż | Dlaczego wszyscy się tym zachwycają?

Tytuł: Dwór cierni i róż
 Seria: Dwór cierni i róż
Tom: 1
Autor: Sarah J. Mass
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 528
Data wydania: 27 kwietnia 2016
Kategoria: fantastyka

Każdy zachwala tę autorkę. Wszyscy zachwycają się jakie to świetne pisze książki. Było o niej wszędzie...zresztą cały czas jest, a ostatnio mam wrażenie, że na dwór jest jakiś hype, bo wszędzie to teraz widzę. Z tego powodu długo wstrzymywałam się przed przeczytaniem tych książek. Jednak w końcu nadszedł ten czas....Panie i Panowie. Księżniczki i Książęta. Sałatki i Kebaby. Przedstawiam Wam recenzję książki "Dwór cierni i róż". Czy mnie zachwyciła równie bardzo jak innych?

Najbardziej do tej książki ciągnęło mnie to iż jest oparta na znanej baśni pt. "Piękna i bestia", jest to jedna z moich ulubionych bajek, a z racji iż uwielbiam książki na nich oparte, po nią tym bardziej sięgnąć musiałam. Jednak liczyłam się też z tym, że tak jak większość książek opartych na baśniach ta też będzie przewidywalna. I tak właśnie było. Przewidziałam praktycznie każdą rzecz, zwłaszcza, że duży wątek stanowi tu miłość, więc tym bardziej. Jednak mimo to, przyznam szczerze, że tu mi to nie przeszkadzało. Wiem, że pewnie teraz wiele z Was skreśli tę książkę, gdyż przewidywalna, ale uwierzcie mi, że nie warto! Książka ma wiele cudownych aspektów, które wychodzą na przeciw przewidywalności.

Jak tylko zaczęłam czytać książkę naszło mnie na pewne przemyślenie...dlaczego większość głównych bohaterek walczy łukami, lub magią?! Dlaczego żadna nie walczy mieczem, toporem, buławą lub innymi cusiami?! Gram w gry, więc jako tako się nad tym znam. Zresztą nie trzeba grać w gry, by się tego domyślić - na dłuższą metę ługi się nie nadają. Bo owszem, fajnie jest go użyć z dystansu, lub ukrycia, ale wątpię, by ta broń na coś Wam się zdała, gdy wróg wisi Wam na dupie xD

Od razu pokochałam styl pisania autorki. Kupiła mnie już pierwszymi słowami. Wszystko przepięknie opisuje, książkę aż chce się czytać.Świetnie stopniuje akcję, potrafi trzymać w napięciu. Już pierwszy rozdział mnie niesamowicie zaciekawił. Niby mało się w nim dzieje, bo wtedy dopiero autorka chciała wyjaśnić, jak, co i dlaczego, ale mimo to już wtedy pokochałam tę książkę. Autorka cały czas trzymała nas w napięciu i opisywała wszystko bardzo dokładnie. Jeju! Brak mi słów by to pisać! <3 Zdecydowanie styl pisania autorki to jedna z lepszych rzeczy w tej książce. Tutaj ogromne podziękowania należą się również Panu Jakubowi Radzimińskiemu, który tak niesamowicie tę książkę przetłumaczył <3

W tej książce jest tyle rzeczy, które są jednymi z lepszych xD Ciężko mi więc określić, która z nich jest naprawdę najlepsza. Ale tak czy siak...kolejną świetną rzeczą w tej książce są!...Tam tara ram *proszę o werble* tururururuurururu...POSTACIE!
Jedyny problem jest teraz taki, że mam już za sobą drugi tom, a tam moja opinia o niektórych bohaterach zmieniła się drastycznie, jednak postaram się tu opowiedzieć Wam wszystko z emocjami, jakie czułam wtedy. W porównaniu do kolejnej części, tutaj mamy jeszcze w miarę mało postaci. Oto ważniejsze z nich:
Feyra - Uwielbiam ją! Po prostu ją uwielbiam!...nie no dobra, nie przeżywajmy XD Ogólnie to bardzo tę główną bohaterkę lubię. Jest bardzo silna i niezależna (czy tylko ja na początku myślałam zawsze, że jest to Freya?! xD) Ona sama trwa o przetrwanie całej swojej rodziny. Podejmuje wiele ważnych decyzji, potrafi walczyć i polować. Nie jest to typowa nastolatka. Jednak czasem przyznam, że mnie drażniła. jednak nie aż tak bardzo. Po prostu nieraz podejmowała głupie decyzje, mimo to nie byłam na nią aż tak zła, gdyż z tego co kojarzę, podejmowała decyzje, które pod wpływem emocji każdy mógł podjąć. Jedynie nie rozumiałam jej "miłości" do Tamlina. Tu raz go nienawidziła. innym razem kochała. Laska zdecyduj się! xD 
Lucian - Typie, czemu jesteś taki cudowny?! Po pierwszej części jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych postaci. Jest tajemniczy, zabawny, sarkastyczny...no cudo! <3 <3 <3 Pierwszy raz od bardzo dawna moje serce skradli ci drugoplanowi bohaterowie. Zawsze jak go zabrakło, myślałam tylko kiedy wróci. Bez niego to nie było to samo!
Tamlin - Bestyjka to z niego niezła :D Nasz główny męski bohater :) Niestety był u mnie na trzecim miejscu w tej książce, ale i tak go uwielbiam. Jest taki troskliwy, słodki i w ogóle. Nie raz bawiły mnie jego próby zdobycia Feyry, był taki trochę ciapowaty. Ale potem się rozkręcił i pokazał pazurki...dosłownie xD
Rhysand - Pan tajemniczy...w tej części pojawiał się naprawdę mało razy, jednak mimo to pokochałam go całym sercem. Jak tylko powiedział pierwsze zdanie, jak tylko Feyra zaczęła go opisywać, jak tylko rzucił pierwsze nieopisane w książce spojrzenie na Feyrę ja już o kochałam. Jednak w tej części w porównaniu do następnej to nic! Ale szaaa...o następnej części, następnym razem xD Ale tak Was uprzedzę...ON JEST MÓJ! AKISZ!!!
Nesta - Jedna z dwóch sióstr Feyry. Tak jak Elainę całkiem polubiłam, tak Nesta nie przypadła mi do gustu :/ Była wredna, egoistyczna, zarozumiała. Rozumiem, że ma ciężkie życie, ale bez przesady. Zamiast robić coś co pomoże, to jeszcze wydaje pieniądze na prawo i lewo.

Pierwszy raz od bardzo dawna tak rozlegle opisałam postacie xD

Przyznam Wam się szczerze, że na początku bałam się zaczynać tę książkę. Jej grubość sprawiała, nudzić. Jednak okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Podzielmy książkę na dwie części. Mniej więcej równe połowy. W tej pierwszej, działo się mniej. Akcja dopiero się rozwijała, autorka wprowadzała nas do świata wykreowanego przez siebie. W drugiej natomiast akcja pędzi już łeb na szyję. Cały czas coś się dzieje. Obie części w tempie akcji niby od siebie różne, ale mimo to obie bardzo mi się podobały. Przez całą książkę ani razu się nie nudziłam. Cały czas chciałam tę książkę czytać. Wiecie nieraz jest tak, że książka niby fajna, ale mimo to jej nie czytacie tłumacząc, że nie macie czasu, albo robiąc coś innego (ja wtedy dużo siedzę, przy komputerze xD), a tu tak nie miała. Cały czas chciałam ją czytać, przez co pochłonęłam ją błyskawicznie.
że bałam się o to, że książka będzie się ciągnąć, a ja będę się

Autorka wykreowała świetny świat. Wiele autorów próbuje wymyślić coś na siłę, jakiś świat. I zazwyczaj wychodzi to tak, że albo jest przekombinowany, albo za mało dopracowany. Maas wyszło to niesamowicie. Sam wygląd geograficzny, te wszystkie dwory i w ogóle to już cud miód i orzeszki. A do tego jeszcze ta cała elfia hierarchia, magia, dwa różne królestwa. Widać, że autorka chciała dopracować swój świat, ale i przy okazji nie chciała wymyślać nie wiadomo czego a'la Martin.

Potworki!!! Sarah wymyśliła tyle cudownych stworków, że to aż głowa mała. Nagi, suriele, boggi...no cudo. I to jeszcze każde się całkowicie od siebie różni. Najbardziej zaintrygował mnie bogg (nw jak to się odmienia xD). Ula mówiła mi, że wyobraziła to sobie jako wielką, ślepą glizdę z tego co kojarzę...ja natomiast cały czas miałam przed oczami: wielką, ślepą kupę gówna xD

Do tego przez całą książkę pojawia się tajemnicza "Ona". Cały czas zastanawiałam się kto to jest. Ogólnie troszkę się zawiodłam, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie chcę Wam nic mówić, by niczego nie zaspoilerować. Chcę żebyście sami to odkryli. jednak koniec końców, jest to naprawdę świetna postać. Prawdziwy złoczyńca <3

Teraz to co tygryski lubią najbardziej...MAPKA!!!! Kocham, gdy do książek dodawane są takie drobiazgi. Niby małe, a cieszy :D

Myślę, że kilka osób z Was wie, jak uwielbiam "Porwaną pieśniarkę". Nie wspominam tu o niej bez powodu, gdyż pod czas czytania, wiele razy miałam wrażenie, ze książki te są bardzo do siebie podobne. Co jest tylko lepsze dla dworu, bo porwaną kocham <3 Były to takie bardziej ogólne rzeczy, ale jednak...porwanie, inna rasa, próba ucieczki, klątwa....

Mogę Wam się pochwalić jedną rzeczą...Jakieś 15-10 rozdziałów przed końcem książki pojawiła się pewna zagadka. Feyrze jej rozwiązanie zajęło te kilkanaście rozdziałów, ja natomiast rozwiązałam ją od razu po przeczytaniu :D #Sherlock xD Trudne to nie było, nie wiem więc dlaczego to aż tyle Feyrze zajęło xD
 

Podsumowując
Książka ta zawładnęła moim sercem. Owszem, była przewidywalna, jednak nie skreślajcie jej tylko z tego powodu. Autorka wykreowała wile świetnych postaci, a świat przez nią stworzony jest cudowny.  Sarah świetnie stopniuje akcję i trzyma nas w napięciu. Jej styl pisania jest niesamowity! Od pierwszego zdania mnie kupiła <3 Zdecydowanie Wam tę książkę polecam! Jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej czytać to: "HEJ! Co tu jeszcze robicie?! OD razu lećcie ją kupić i zacznijcie czytać <3"

Za książkę gorąco dziękuję wydawnictwu Uroboros <3

Co sądzicie o takiej wersji pięknej i bestii? 
Czytaliście już jakieś książki tej autorki? jakie i co o nich sądzicie?
Jaka jest wasza ulubiona baśń? :D

Buziaki :*

sobota, 18 marca 2017

Outliersi | Jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w swoim życiu?

Tytuł: Outliersi                                            
Seria: Outliersi
Tom: 1
Autor: Kimberly McCreight
Wydawnictwo: Czarna owca
Liczba stron: 384
Data wydania: 11 stycznia 2017
Kategoria: thriller młodzieżowy

(Jeśli Wam się śpieszy i chcecie poznać samą opinię na temat książki to przeczytajcie przekrzywione, szare fragmenty tekstu. Natomiast jeśli macie czas to liczę, że przeczytacie całość :) Miłego czytania <3 )
 
Poczułam przeszywający ból po lewej stronie głowy. Leżałam na czymś miękkim i...wilgotnym. Oczy miałam zamknięte, więc je otworzyłam. Znajdowałam się w...w...lesie. Ciemnym i mrocznym lesie. Byłam sama. Zupełnie sama. Nie wiem skąd to wiedziałam, po prostu to poczułam. Musiałam się stąd wydostać. Nigdy nie lubiłam ciemności, a właściwie tego co się w niej ukrywa. A tym bardziej nie przepadam za ciemnością w lesie. Zaczęłam iść przed siebie, po drodze zastanawiając się: Skąd się tu wzięłam?
Poczułam na sobie czyjś wzrok. Zaczęłam się rozglądać. Włoski na plecach stanęły mi dęba. Nikogo nie widziałam, ale na pewno ktoś tu był. Przyśpieszyłam kroku. To nie może być mój koniec - pomyślałam. Muszę się stąd jak najszybciej wydostać. Zaczął wiać wiatr. Zaczął targać mi włosy, a po chwili pod moje stopy podleciała gazeta. Podniosłam ją z nadzieją, że jest aktualna, by zobaczyć ile czasu byłam nieprzytomna. 12 sierpień 2017...byłam nieprzytomna TRZY DNI!!! Jak to możliwe? Nie! To nie może być prawda. Na pewno zaraz się obudzę w moim kochanym pokoiku. Jednak to nie była jedyna rzecz jaka mnie w tej gazecie zdziwiła. Poniżej znajdowała się notatka zatytułowana: "Seryjny książkowy morderca powrócił". Zaczęłam ją czytać. Zabójca uciekł z więzienia miesiąc temu i już policja znalazła pierwsze ofiary jego zbrodni. Piszą tu, że bandyta porywa niewinne nastolatki, bije do nieprzytomności, a następnie zostawia w lesie, by rozwiązały zagadkę. Jeśli im się uda zostawi je w spokoju, jeśli jednak nie...czeka je straszliwy koniec.
Przekręciłam kartkę na następna stronę. Tam wielkimi, drukowanymi literami napisane było:

ZAGADKI TEJ CHCESZ POZNAĆ SŁODKI SMAK
JEDNAK NIE DANE CI TO BĘDZIE OD TAK
WYSILIĆ UMYSŁ TROSZKĘ MUSISZ
BY MÓC W SPOKOJU DO DOMU WRÓCIĆ
KIERUJ SIĘ W STRONĘ ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA
A TWOJA GRA SIĘ ROZPOCZNIE

Zachodzącego słońca w nocy?! Serio?!?!?!? Skąd ja mu teraz wytrzasnę zachodzące słońce? 
Zaczęłam rozglądać się po okolicy w nadziei iż znajdę kolejną wskazówkę. Niestety nic nie znalazłam. Szukałam tak jedną minutę...drugą...piątą...trzydziestą. Przynajmniej tak mi się wydawało, gdyż nie miałam przy sobie żadnego zegarka. W końcu moją uwagę przykuło dziwne wycięcie w jednym z drzew, które stało OBOK MNIE! Jak mogłam to przeoczyć? Wyryte na nim była prosta kreska, a na niej półkole. Nie mając innego pomysłu, pomyślałam, że to na pewno jest zachód słońca. Ruszyłam w tamtą stronę. Szłam prosto przez bardzo długi czas. Aż w końcu przede sobą zobaczyłam białą kartkę. Podniosłam ją. Pismo było ręczne, a kartka wyrwana. Wyglądała jak z jakiegoś dziennika:

Sięgnęłam po tę książkę licząc na miły i ciekawie spędzony czas. Jednak ogromnie się pomyliłam. To nie był, ani miły, ani ciekawy czas...On był niesamowity. Naprawdę brak mi słów by opisać tę książkę. Jednak zanim zacznę pisać o niej cokolwiek, chciała bym wspomnieć o jednej rzeczy. Książka ta napisana jest przez zagraniczną autorkę, a mimo to na jej początku znajduje się cytat Marii Skłodowskiej Curie. Czy może być większy zaszczyt? No nie wydaje mi się xD
Mamy zaledwie trzeci miesiąc roku, a ja już szczerze mogę przyznać, że jest to jedna z lepszych książek jakie czytałam w 2017...co ja gadam...jakie czytałam w całym moim życiu <3 
Jedną z myślę najtrudniejszych rzeczy w pisaniu książki jest początek. Ciężko go napisać by zarówno zaciekawił nas do dalszego czytania oraz by za razem opisywał książkę, ale i za wiele z niej nie zdradzał zarazem. A tutaj autorce wyszło to niesamowicie. Prolog był naprawdę tajemniczy i już pierwsze słowa sprawiły, że chciałam pochłonąć książkę w całości...

O co tu chodzi? Jakaś recenzja książki? Tylko jakiej? I przez kogo napisana? 
No nic. Tu już nic więcej nie zdziałam, pomyślałam. Dlatego poszłam dalej. Kolejna długa prosta droga. Idę już tak długo. Jestem zmęczona, śpiąca i głodna. Muszę chwilę odpocząć. Dlatego postanowiłam się chwilę zatrzymać. Wszystko było by okej, gdyby nie fakt, że mimo iż ja stałam, liście nadal szurały. Ktoś szedł za mną! Serce zaczęło mi bić coraz szybciej. Odwróciłam głowę i zobaczyłam go. Jakiś cień idący w moją stronę. Szybko odwróciłam wzrok ponownie przed siebie i zaczęłam uciekać. Adrenalina podskoczyła mi na maksymalną wysokość. Uciekałam szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Moja nauczycielka od w-fu byłaby ze mnie dumna. Obraz się wyostrzył. Ten "ktoś" biegł za mną. Czułam niemalże jego oddech na skórze.Odwróciłam się ponownie. Nadal biegł za mną. Był coraz bliżej. Aż po chwili...straciłam go z pola widzenia. Przed moimi oczami była tylko skała. Zaczęłam spadać w wysokiego i stromego urwiska. Krzyczałam...krzyczałam tak głośno jak jeszcze nigdy w życiu.  Spadłam na sam dół. Wszystko mnie bolało. Otworzyłam oczy i zobaczyłam tę ciemną postać stojącą na brzegu urwiska i patrząca na mnie. Wiedziałam, że już po mnie. Tyle wysiłku i to wszystko na marne? Jednak postać odeszła. Zostawiając mnie samą na pastę bólu i ciemności. Próbowałam wstać, lecz zaczęło kręcić mi się w głowie. Zemdlałam... Śnił mi się - kościół. Byłam w środku i siedziałam na jednym z przednich siedzeń. Klęczałam. Zaczęłam się rozglądać. Wtedy przed sobą zobaczyłam kolejną kartkę z tym samym charakterem pisma. 

Niesamowite wydanie książki tylko zwiększyło mój zachwyt do niej. Okładka jest bardzo ładna. Może nie jest to cudo nad cudy, jednak brzydka też nie jest. Jednakże to co najbardziej mnie zachwyciło to wnętrze. Literki są duże co zwiększa komfort czytania. Każdy rozdział rozpoczyna się od grafiki mgły czy też dymu. Do tego książka upiększona jest rysunkami SMS-ów. 
Książka wciągnęła mnie do swojego świata od samego początku i nie chciała wypuścić.Naprawdę wciągnęłam się w nią na całego. Na początku mało się działo, gdyż autorka chciała nas dopiero w ten świat wprowadzić, jednak ja mimo to śledziłam tę historię z zapartym tchem. A jak już zaczynały się przygody to w ogóle brakowało mi tchu. 
Historia poprzeplatana jest retrospekcjami. Jest to zdecydowany plus tej książki. Mimo czytało mi się o wcześniejszym życiu bohaterów. Przez to nie byli oni płascy, gdyż mieli swoją przeszłość. W niej rozwiązuje się też wiele rzeczy. 
JASPER!!! JASPER!!! JASPER!!! Od tego powinnam zacząć całą tę wypowiedź. On jest cudowny! Nie jest typem typowego (masło maślane xD) bad boya. Jest troskliwy, miły, zabawny, sarkastyczny...idealny. Dla swojej dziewczyny był w stanie ruszyć na druga stronę półkuli. Co najlepsze, nie jest tez to schematyczna męska postać, która na początku pokazuje jaka to ona nie jet zła i ble ble ble, a potem się zmienia w potulnego baranka.  
Książka podzielona jest tak jakby na dwie części o których porządniej opowiem troszkę później. Jednak do czego zmierzam? A do tego iż przez pierwszą połowę książki, główna bohaterka nie jest centrum zamieszania. Wiecie, że ona ocali świat, że to jej dzieje się najwięcej krzywd itp. itd. Oczywiście ona też jest tu ważna, jednak taką główniejszą rolę gra tu jej przyjaciółka. To było moim zdaniem niesamowite...

Obudziłam się, jednak...nie byłam już w tym samym miejscu co wcześniej. Wszędzie w okół mnie była ziemia, z wyjątkiem nade mną. Zdałam sobie sprawę, że leżę w jakiejś dziurze. Dobra! Co tu się do cholery dzieje? Próbowałam się podnieść i wtedy usłyszałam pod plecami chrobotanie kartki. Wyjęłam ją. Nie była za duża. Byle jak wyrwany świstek papieru wielkości dłoni. Napisane na niej było:
BOISZ SIĘ?


To zaczynało robić się naprawdę dziwne. Zaczynałam tracić nadzieję, że kiedykolwiek uda mi się stąd uciec. Wyjrzałam lekko z dołka i zaczęłam się rozglądać. Nikogo nie widziałam, jednak w oddali zobaczyłam dym! Co znaczyło, że ktoś tu musi być i może mi pomoże. Albo też zabije jeśli ta osobę okaże się zabójca i porywacz. Trudno! Nie miałam innego wyjścia, musiałam zaryzykować.  Wyszłam z dołka i zaczęłam iść przed siebie.
Im dłużej szłam tym dym stawał się większy i wyraźniejszy...tak jak mój strach. Co jeśli on tam na mnie czeka? Specjalnie "zakopał" mnie w takim miejscy, bym po wyjściu z dołka od razu zauważyła dym? Zaczęło mnie też zastanawiać ile jeszcze będę szła? Chodzę już tak długo...już dawno powinnam dojść do jakiejś autostrady.
Nagle...dym zniknął. Nie! Nie! Nie! Zaczęłam biec przed siebie. Po chwili potknęłam się o coś twardego i małego. Kamień. Jednak pod nim coś leżało. Kolejna kartka. Skąd to coś mogło wiedzieć, że się o to potknę? Równie dobrze mogłam przebiec centymetr dalej, a kartki tej bym nigdy nie odnalazła. Zaczęłam czytać.

Przez cały czas czytania książki czułam prawdziwość wykreowanych bohaterów. Wszyscy byli inny, mieli swoje problemy i słabości. Nigdy nie poczułam, że to postacie fikcyjne. Za to należą się wielkie pokłony autorce. Trudno jest wykreować choć jedna postać, która nie będzie nas drażnić i która będzie pełno wymiarowa. A tutaj były takie wszystkie postacie. Prawdziwe, realne, żywe. Miały ludzkie reakcje. 
W książce jest również przedstawiony temat śmierci kogoś bardzo bliskiego. I ten punk wiąże się troszkę z poprzednim, gdyż żaden z bohaterów nie miał jednakowej reakcji. Zazwyczaj w książkach czy filmach, gdy ktoś umrze to wszyscy zaczynają płakać i cierpieć niemiłosiernie. A tu tak nie było. Tutaj jeden bohater płakał i się smucił. Inny zamknął się w sobie i oszalał. A jeszcze inny udawał szczęśliwego, a cierpiał samotnie. 
Jest to thriller, a jak przystało na dobrą książkę z tego gatunku musi trzymać nas w napięciu. i tak właśnie robiła. Przez cały czas działo się coś, co sprawiało, że czytałam, a serce zaczynało mi bić w obawie co się zaraz stanie. Miałam w głowie ogromną liczbę scenariuszy, jednak żaden z nich się nie sprawdzał. Ta książka potrafi zaskoczyć. Musicie przyznać, że w tych czasach to trudne, gdyż każda nowa produkcja medialna opiera się na schematach. A zrobienie czegoś co sprawi, że kopara wam opadnie jest bardzo trudne. A w tej książce tak jest. Cały czas działo się coś co trzymało mnie w napięciu, a przy kulminacji tej rzeczy zaskakiwało.Nie mogłam w ogóle przewidzieć co zdarzy się za 10 stron, a co dopiero końcówki książki.
W książce jedną z ważnych rzeczy jest miłość. Jednak spokojnie! Nie skreślajcie tej książki tak od razu i dajcie mi dokończyć. To nie jest zwykła miłość polegająca mniej więcej na tym: Buziaki przez 50 stron. W między czasie rozterki głównej bohaterki "nie kocham go" "kocham go" "nienawidzę go" "jednak go kocham" 
Tutaj miłość była bardziej mentalna. Chodzi mi o to, że nie było tutaj przytulanek. Tutaj jedna z naszych bohaterkę zostaje porwana, a jej chłopak zrobi dla niej wszystko (spokojnie to nie spoiler, gdyż jest to praktycznie pierwszy moment w książce). Ruszy w drogę i odnajdzie ja choćby miał jechać i na druga stronę półkuli. Jednak to nie tylko taka miłość. Gdyż mamy tu też ogrom miłości zarówno tej przyjacielskiej jak i rodzinnej. To jak ważni są przyjaciele, ile da się zrobić dla rodziny...Ciężko mi to opisać, jednak uwierzcie mi, że jest to niesamowity zabieg. I na pewno spodoba się również tym co nie lubią miłości w książce.
 Książka moim zdaniem podzielona jest na "PRZED" i "PO". Ta część "PO" jest troszkę gorsza, co nie zmienia faktu, że również niesamowita. Dlaczego gorsza? Gdyż tu już główna bohaterka staje bardziej w centrum zainteresowania i dzieje się jedna rzecz typowa dla młodzieżówek. Jednak to jedyny minus tej książki. Tak mały i niewidoczny, że możecie go porównać do jednej kropli wody w morzu zajebistości. 
Pisałam Wam już wcześniej o zaskakujących momentach, jednak mówiłam to tak ogólnie. Zakończenie zdecydowanie zasługuje na oddzielny punkt. Książka ta nie odpoczywa nawet w ostatnim zdaniu, w ostatnim wyrazie, w ostatniej literce. Nawet wtedy dzieje się coś co...łał! Naprawdę łał!
Książkę jak widzicie opisałam w samych superlatywach. Ciężko znaleźć mi jakikolwiek zły punk tej książki. Jednak tu pojawia się problem. Tak same pozytywy to problem, gdyż pomimo moich wcześniejszych przypuszczeń, książka doczeka się raczej kontynuacji, gdyż została zakończona w taki sposób, że chyba się zabiję, jeśli nie będzie drugiej części. Autorka w tym sensie zostawiła sobie ogromne pole do popisu. Może w kontynuacji zrobić dosłownie wszystko. Jednak tego się obawiam. Boję się, że 2 część będzie już dużo gorsza. Że będzie opierać się na schemacie i zamiast pozostać na swoim poziomie lub go zwiększyć (co nie ukrywajmy było by ogromnie trudne) to boję się, że pójdzie bardziej w stronę tej młodzieżówki, a co gorsza skupi się bardziej na miłości, jednak takiej schematycznej. Zdecydowanie autorka podniosła sobie wysoką poprzeczkę. Czy ją przeskoczy? Tego przekonamy się w następnej części :D

O co tu chodzi? Po co on pokazuje mi recenzję jakiejś książki? Może muszę czytać "POMIĘDZY WIERSZAMI"? Ale jeśli tak to na jakiej zasadzie? Przekręciłam kartkę na drugą stronę, a tam napisane było:

Nadal nie wiesz kim jestem? Idź dalej przed siebie, aż dojdziesz do okrągłej polany leśnej.
Tam będę na ciebie czekał. Razem z pewną książką, żebyś nie miała wątpliwości, że to ja. 
Do zobaczenia wkrótce.

Byłam coraz bliżej. Bliżej mojej wolności lub zguby. Ruszyłam przed siebie. Nigdy nie lubiłam horrorów, a teraz proszę...znalazłam się w jednym z nich. 
Szłam przed siebie. Dlaczego nigdy nie kazał mi skręcić tylko zawsze iść przed siebie? 
Szłam tak i szłam przez jeszcze długi czas. Aż w końcu znalazłam. Polanę o której mówił. Weszłam na nią. Na środku stał ogromny głaz na którym leżała książka "Outliersi". Natomiast za nią stał on...
...mój pies. Tam tam tam!


Podsumowując:
Postanowiłam, że podsumowanie napisze już w  zwykłej formie jako ja. Jak widzicie napisałam tę recenzję w troszkę inny sposób, jednak ta książka tak podziałała na moją wyobraźnię. Chciałam ją przeczytać od dawna. Wiedziałam, że będzie to ciekawa lektura, jednak nie sądziłam, że aż tak. Mamy dopiero 3 miesiąc roku,  a ja już wiem, że jest to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam. Jest to moje pierwsze spotkanie z książką tego gatunku i uważam go za udany. Mam również na półce inny thriller młodzieżowy, dlatego na pewno niedługo się za niego zabiorę. Amelka na pewno będzie ze mnie dumna xD Zwłaszcza, że jej "Black ice" ogromnie się spodobał. Ale wracając do "Outliersi" - Książka ta zdecydowanie ma klimat, trzyma w napięciu i ma ciągłe zwroty akcji. Nie można się od niej oderwać, jest zaskakująca. Nie opiera się na schematach jak większość książek w tych czasach. Porusza wiele ważnych tematów. Ta książka tak mi się spodobała, że zdecydowanie będę ją teraz wszystkim polecać. I Wam również. Koniecznie po nią sięgnijcie. 

No, a więc to chyba tyle. Mam nadzieję, że taka dziwna forma recenzji Wam się spodobała, gdyż mi się ją super pisało, dlatego nie będzie to ostatnia moja opinia w tym stylu. Widzicie co ta książka ze mną zrobiła? Jak pobudziła moją wyobraźnię? xD 

A wy czytaliście już "Outliersi"? Zamierzacie? 

Za możliwość przeczytania tak niesamowitej książki dziękuję wydawnictwu Czarna Owca. Dziękuję, dziękuję, dziękuję <3 <3 <3 


Buziaki :*

środa, 8 marca 2017

Mister książki 2017 | Tap szpadyl

Hejka!
Jak może już zauważyliście lub nie, dziś mamy szczególny dzień. Szczególny, gdyż jest to Nasz Kupa Krupa xD (warto jednak zaznaczyć, że Panowie nie są ułożeni w jakiejś specjalnej kolejności :P)
dzień, dzień wszystkich kobiet na świecie. Tych dużych i małych, starych i młodych...dlatego dziś odbiegając od recenzji, przygotowałam dla Was post specjalny. Jednak to jest nasz dzień! Dlatego nie będę pisać o najwspanialszych bohaterkach, bo po co to komu? Nic na tym nie skorzystamy...to dzień kobiet, więc to nam należy się prezent, a nie Panom...dlatego dziś przygotowałam dla Was mały wybieg modowy  z (tak mi się wydaje) całkiem fajnymi Panami B) Prezenterką będę oczywiście JA! Czyli Dżoana

Liam Stewart
Ten Pan musiał się tu znaleźć! Bo która z nas nie marzy o przystojnym i kochanym facecie, który będzie kochał nas ponad wszystko i zrobi jak najwięcej byśmy były szczęśliwe? Ja nie znam takiej osoby, bo ja oczywiście bym takim ciasteczkiem nie pogardziła :D Ciężko będzie mi tu wszystkich opisać, gdyż koniec końców opisując ich, każdy może wydawać się identyczny, jednak żeby to poczuć trza przeczytać. Liam to zdecydowanie nie jest stereotypowym kolesiem z kupą mięśni i motocyklem (on ma za to stary kamper, czy jakoś tak XD) On jest troskliwy, miły i zabawny. Jest liderem, w trudnych chwilach nie traci głowy. Ja go po prostu uwielbiam i jest to jedna z moich najukochańszych męskich postaci <3

Powiem ci Liam...masz potenszial. Będzie z ciebie świetna tap szpadyl. Możesz już iść...Dzzienki :)

Maven Calore
 I tu mam dość spory problem, gdyż Maven jest to dość specyficzną postać. Chodzi mi o to, że każdą jego część odkrywamy z minuty na minutę czytając książkę, a pod koniec poznajemy jego punkt kulminacyjny, dlatego nie mogę wam niczego o nim zdradzić, gdyż moim zdaniem samemu trzeba go odkryć (ten kto czytał CK, będzie wiedział dlaczego nic więcej o nim nie mówię xD ) Dlatego tak...jeśli nie czytaliście Czerwonej królowej to przejdźcie do następnej postaci, a jeśli czytaliście to zaznaczcie sb ten biały fragment który zaraz się pojawi. Tam napiszę moją wypowiedź z małymi spoilerami, dlatego, żeby nie było, że nie ostrzegałam xD
Zaczynamy: Dobre postacie, dobrymi, jednak moim zdaniem to czarne charaktery mają w sobie coś takiego (co ich kusi wciąż do złego XD) A Maven zdecydowanie taką postacią jest. Tajemniczy, ciekawy..facet z jajami xD Do tego to co zrobił pod koniec CK to było...kompletnie się tego nie spodziewałam! Ale wtedy pokazał nam swoje prawdziwe oblicze...uwielbiałam go od początku, jednak po tym - jestem jego największą fanką XD

Koniec wypowiedzi ze spoilerami xD

Twoje oczy som hipnotajzing

JaceHerondale
Jace, Jace, Jace...oczywiście nie mogło go tu zabraknąć :D Jeśli spojrzeć na jego charakter ogółowo to jest to kolejny stereotypowy książkowy facet, jednak jest jedna cecha która go wyróżnia...humor. Jace zdecydowanie powinien zostać komikiem i prowadzić kabaret razem z Mariolcią <3 Jace jest...nieziemsko sarkastyczny. Niektóre jego wypowiedzi doprowadzały mnie do łez.

Twój homor jest emazing. Przechodzisz dalej.  



Rhysand
Pan nie mam nazwiska to zdecydowanie mój faworyt! Odkąd tylko pierwszy raz pojawił się w książce Dwór cierni i róż od razu skradł moje serce. A teraz im dalej idę, im częściej go widzę tym większego mam na jego punkcie bzika. Rhys to zdecydowanie ideał faceta <3 Jest takim Yin i Yang. Jest dobry, ale i zły za razem. Jest tajemniczy, mroczny i zaskakujący. Niestraszna mu ciężka praca, ale lubi się również pobawić, czy stroić żarciki. Kurcze...tak go uwielbiam, że mogła bym o nim gadać godzinami, ale zarówno brak mi słów by go opisać! Tak, tak książki świetna rzecz, rozwijają kreatywność, dobrą ortografię, ale nikt nigdy nie gada, że też wprowadzają w depresję -.- Bo gdzie ja znajdę takiego cudownego chłopca? :( 

Pora na werdykt Dziri. Rhys jesteś profeszional boy. Przechodzisz dalej, bo chce z tobą wspólna sesja, w ogóle to ty mery mi  <3






Zanim zaczęłam pisać ten post, miałam wrażenie, że wyjdzie mega długi, ponieważ mamy tyle książkowych przystojniaków. Jednak gdy przyszło co do czego....uświadomiłam sobie jak oni wszyscy są schematyczni i niczym praktycznie się od siebie nie różniący. Tak bardzo, że śmiało można by ich podmienić tymi innymi i nawet byśmy nie zauważyły :/ No przykro, ale przynajmniej post wyszedł krótszy, bo wybrałam tylko tych jakoś odstających od reszty xD

Ale pamiętajcie to są tylko moje propozycje. Dlatego będę wdzięczna jeśli wy również napiszecie mi w komentarzu o swojej ulubionej męskiej postaci :D
  
Buziaki :*  

niedziela, 5 marca 2017

Puchaty smok | Zombie kaczka powraca!

Tytuł: Puchaty smok                                                       
Seria: Zły jednorożec
Tom: 2
Autor: Platte F.Clark
Wydawnictwo: CzyTam
Liczba stron: 384
Data wydania: 15 marca 2016
Kategoria: Fantastyka, fantasy, science fiction

W świecie po drugiej stronie lustra nie możesz ufać nawet własnym zmysłom. Przez cały czas czytania zarówno pierwszej jak i drugiej części tej serii zastanawiała mnie jedna rzecz...co autor ćpał? xD Jednorożec, którego ulubioną zabawą jest nabijanie wrogów na swój róg, słodka poduszka w formie smoka, oraz piosenki Justina Biebiera...gorzej już być nie może xD

"Przyjaciele przychodzą i odchodzą - odezwał się Glenn u pasa Maxa. - Ale przeziębienie zawsze jest przy tobie jakieś trzy dni. Interesujące, prawda?

Kolejna część przygód naszych niesamowitych bohaterów, kolejne niesamowite istoty, kolejna dawka niesamowitego humoru. Ja myślałam, że to pierwsza część jest świetna, ale ta? Ta to petarda! Naprawdę! Aż brak mi słów, by wyrazić, jak niesamowicie się przy tej książce bawiłam. Po prostu wciągnęła mnie do swojego świata i nie chciała wypuścić. Sprawiła, że roześmiałam się nie raz, książka przepełniona jest ogromną ilością humoru, jednak nie takiego wpychanego na siłę. Nowo wykreowany świat, a do tego tyle świetnych nowych "odwrotnych" stworzeń: Zły jednorożec, Puchaty smok, ogniste kociaki, mały olbrzym, a co najlepsze...zombie kaczki!!!!!!!!!!!!!! <3 Ja już mogę umierać! Naprawdę! Tu ta niesamowita kaczucha grała naprawdę ważną rolę i mam wrażenie, że w trzeciej będzie grała jedną z tych najważniejszych z czego się ogromnie cieszę!

Nawet wąsy mam nawoskowane, żeby były bardziej aerodynamiczne - dokończył złodziej.
Wydanie...co ja moge powiedzieć o oprawie? A to, że moim zdaniem osoba która projektowała to wydanie powinna wprowadzić na rynek swoje kolorowanki. Zwłaszcza tylne okładki obu części skradły moje serce! Są przepełnione ogromną ilością stworzeń, pełne barw...myślę, że jak by stworzono takie kolorowanki to to był by HIT! Ja na pewno bym je kupiła :D

"Siedem królestw Magrusu na mapie wygląda mniej więcej tak, jak masa pływających w zupie ziemniaków"

W tej części akcja dzieje się głównie w świecie wykreowanym przez autora z czego się bardzo cieszę, gdyż wykreował go bardzo dobrze. Nasi bohaterowie stają przez wieloma trudnymi wyborami. Zaczynają wątpić, ale i wierzyć. Książka pełna jest akcji i  walki.


Książkę zaczynamy od posiłku z ogrami. Zazwyczaj nie lubię takiego zabiegu, bo autor musi oczywiście wspomnieć o jakiś fajnych daniach, na myśl których cieknie mi ślinka i tu pewnie na to też była bym zła, gdyby nie fakt, że posiłkiem są nasi główni bohaterowie. Więc chyba nie zdziwicie się, ze na taki obiad nie miałam ochoty xD

"Zgadza się, to mag - stwierdził Dirk, przyjrzawszy się uważnie. - I to dobry... Zło i motyle nie występują razem."

Od teraz nie lubię autora tej książki, bo cały czas wypominał głównemu bohaterowi, że jest gruby. Nie można mówić na kogoś gruby, to nie ładnie! Jednak za to plus, bo Max nie był typowym umięśnionym przystojniakiem, z kaloryferem na brzuchu...on miał bojler xD Ta....i autor w tym tomie nagminnie mu o tym przypominał. Czy Pan, Panie Clark chce wprowadzić chłopaka w kompleksy?

Maelcień znany był pod wieloma imionami: Władca ciemności, Czerń, Rozpad, Ten, który płaci drobnymi przy kasie ekspresowej...

Cała historia tej części polega na tym iż nasz Kodeks strzelił focha na Maxa...wiecie taki foch forever xD No i nasz główny bohater musi zanieść go do wierzy maga, by go tam...zrestartować? Jednak spokojnie! To nie może być takie proste, bo czym jest wieża? Samym sercem zła, domem najpotężniejszego. Czeka tam na nich Rezoroom Przerażający! Jednak nie z herbatką i ciasteczkami tylko z kawą! I to taką bez kofeinową xD Do tego ściga ich Księżniczka, jej Mag oraz kilku innych...złych "ludzi"

-Raczej słodki - stwierdził Dirk. - Wiesz, w stylu takiego pluszaka na łóżku. Nie żebym miał jakieś czy też używał ich, żeby nocą uważały na potwory po łóżkiem. Tak tylko mówię. 

Bla bla bla...zombie kaczka <3 ...bla bla bla...

Tak, o tym stworzeniu mogę gadać godzinami, jednak nie tylko ona skradła tu moje serce...Dirk! Jeju kocham gościa! W tamtej części był cudowny, ale w tej to przerósł sam siebie. Taki słodki głupek XD
Przy niektórych jego odzywkach miałam aż łzy w oczach :')


Podsumowując:
Zły Magar (przydupas księżniczki) zdecydowanie nie rzucił na autora klątwy drugiego tomu, a wręcz przeciwnie! Książka ta jest dużo lepsza od jedynki. Jest przepełniona akcją, walką, intrygami, cudnymi stworzeniami, a do tego humorem! Tak wspaniałym i nie wpychanym na siłę, że nie raz ryczałam ze śmiechu, że aż rodzice pytali się, czy się czym nie zadławiłam. Jeju jak dobrze, że nie czytam w miejscach publicznych xD Dirk i Zombie kaczka jak zwykle mnie nie zawiedli <3 Hmmm...dziś rano przeglądałam figurki funko pop i...marzy mi się takowa z Księżniczką xD Oby taką zrobili, bo jak nie B) Nie mogę się doczekać premiery trzeciego tomu, który UWAGA UWAGA! Swoją premierę ma już za 10 dni <3

"Po pierwsze, kapitan zawsze idzie na dno razem ze statkiem. Po drugie (i może ważniejsze), że w dowolnej chwili kapitan może awansować pierwszego oficera na kapitana. Tak więc podczas morskich katastrof w Magrusie często można zobaczyć kapitana, który biegnie za pierwszym oficerem, by przekazać mu radosną wiadomość o awansie."
 Nagle w ciemności zabrzmiał głos Dirka: - If I was your boyfriend, I'd never let you go... -Nie! - huknął Bellstro grzmiącym głosem. - Nie Biebiera! Od tego stanie się silniejszy!

Za książkę ogromnie, ogromnie, ogromnie dziękuję wydawnictwu CzyTam!!! <3 <3 <3


Zamierzacie przeczytać tę książkę? A może już ją czytaliście? :D
Czy jakaś książka tak was ostatnio rozbawiła, jak puchaty smok mnie? :)

Buziaki :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.