piątek, 11 listopada 2016

Jak internet ratował Kubę

 W biografiach najtrudniejsze jest to iż są to sytuacje, które zdarzyły się naprawdę, książki tego typu
skupiają się bardziej na emocjach oraz powolnym, ale dokładnym przedstawieniu całej sytuacji. Jest to kompletnie co innego niż fantastyka. Możliwe że tez z tego powodu jest mi trudniej napisać recenzję takich książek (i pewnie nie tylko mi).  Nie mogę wam również takowych książek polecić, gdyż albo może was ta osoba kompletnie nie obchodzić, albo historia, czy będziecie chcieli ją przeczytać musicie zdecydować sami nie ważne czy książkę polecałam czy nie. Strasznie boję się jak wyjdą mi recenzje biografii, dlatego trzymajcie kciuki aby mi się udało :D (Taaa...zdecydowanie na razie daję sobie spokój z biografiami xD)

Opis:
 Książka jak internet ratował Kubę przedstawia historię Kubusia który w trzecim miesiącu życia zachorował na raka. Usunięto mu oko. "Nie ma oczka ale żyje, reszta się jakoś ułoży" - tak myślałam przez kilka miesięcy, a potem rak w drugim oku. Lekarze się poddali, państwo nie pomoże, zostaliśmy sami. Tak myślałam do czas napisania pierwszej prośby w Internecie, a w trzy dni, życie mojego synka odmienili wirtualni przyjaciele, których teraz na Facebooku Kubusia, jest 50 tysięcy osób. Ludzi Dobrej Woli.

Recenzja:
Ta książka nie opowiada tylko o chorobie, ale również o wspaniałych ludziach i bezgranicznej miłości. Świat zdecydowanie jest coraz gorszy.  Ludziom zależy już tylko na pieniądzach i swojej karierze....co jest...przykre. Każdy się śpieszy. Przez cały czas! I nikt nigdy nie zatrzyma się choć by na chwilkę by odetchnąć, zobaczyć piękno otaczającej nas natury, czy pogadać z kimś innym. Dlatego nawet nie wiecie jak się cieszę, gdy widzę, że znalazło się tyle wspaniałych duszyczek, które bezinteresownie wspierały i pomagały Kubusiowi, jak i wielu innym osobom w potrzebie. Przez tak dobre serduszka, w zaledwie 3 dni udało się zebrać całą kwotę na leczenie małego chłopczyka czyli ok 600.000  zł. Jak widzicie jest to ogromna sumka, a dzięki dobroci ludzkiej udało się ją uzbierać, dzięki czemu Kubuś jest zdrowy.

W książce pani Wiola naprawdę wiele, razy dziękowała i mówiła nam o tych wszystkich wspaniałych "człowiekach", ale warto tu również wspomnieć o samych rodzicach Kubusia, którzy walczyli do samego końca i nie poddali się. Oczywiście mieli momenty słabości, ale HEJ są tylko ludźmi, a każdy ma czasem na to prawo. Ale mimo to walczyli, aż do końca. Wielką rolę w tej walce odegrała ich ogromna miłość do siebie. Widać gołym okiem było, jak oboje byli dla siebie oparciem i gdy jedno miało wątpliwości, drugie je rozwiewało.

Ogromnie zdziwiła mnie pewna rzecz. A mianowicie to iż wydawnictwa nie chciały wydać tej książki, gdyż uważają, że słowa matki są: ZA MOCNE.
Ja na prawdę nie wiem o co chodzi. Ile na tym świecie i w galaktyce, jest książek, gdzie wulgaryzmów używa się częściej niż innych słów, czy książek krwawych, gdzie ta ciecz się aż z nich wylewa. A tu nic takiego nie było i ja może i jestem nie ogarnięta, ale na prawdę nie wiem o co chodzi.

Jak już pisałam, książka nie została wydana przez żadne wydawnictwo, więc nie ma też profesjonalnej korekty, ale wiecie co?...przez te wszystkie błędy ortograficzne, interpunkcyjne, czy składniowe ta książka jest jeszcze lepsza. Nie było ich dużo, przynajmniej ja mało zauważyłam, ale jak już je widziałam, to nie sprawiały mi one kłopotów, tylko nawet lepiej mi się potem czytało.

Ale co jeśli chodzi o historię...
Wszystko zaczyna się wtedy, gdy mama małego Kubusia widzi na jego oczku matową plamkę. Przerażona tym dziwnym zjawiskiem leci szybko do komputera by dowiedzieć się o co chodzi. Wiele stron internetowych mówi jej o tym, że jest to siatkówczak. Przerażona mama od razu biegnie z dzieckiem do lekarza, który jednym słowem mówiąc zbywa ją. Bo skąd niby "zwykła, niedoswiadczona" kobieta może wiedzieć takie rzeczy? Skąd w ogóle taki pomysł? Z internetu? Ale...(taaa, zawsze musi być to ale) w końcu okazuje się, że informacje z internetu są prawdziwe...
Wtedy zaczyna się Horror... Kubuś traci oczko.

Na rodziców spada wiele obowiązków. Czyszczenie oczodołu, czy pilnowanie drożności browiaka (wytłumaczyła bym to, ale sama nie do końca wiem co to jest XD To po prostu taka rurka, bezpośrednio podłączona do serca.)Jednak co tam kilka obowiązków, skoro Kubuś jest zdrowy. Jednak życie, nie jest bajką...ono nie kończy się happy endem. W pewnym momencie okazało się, że Kubuś ma guza również na drugim oczku. W Polsce niestety nie było możliwości uratowania oczka, pozostawało go jedynie usunąć...ale była nadzieja. Jedyną możliwością były kosztowne zabiegi za granicą.  Jednak były one bardzo drogie.

I tu na scenę wchodzi pan Irek.
Bardzo szybko założył stronę internetową i Fanpage. Odbyły się różne akcje charytatywne, zbiórki itp. W niebywałym tempie, tysiące ludzi zebranych w jednym miejscu ruszyło do pomocy. Co ja gadam ludzi...tysiące batmanów, spider-manów, iron manów...tysiące bohaterów odmienili życie rodziny na zawsze,  dając małemu chłopcu szansę na zobaczenie piękna tego świata.  Pisałam wcześniej, że teraz każdy się śpieszy i nie zauważa małych rzeczy, kto wie, może Kubuś wykorzysta szansę i będzie widział to wszystko co śliczne i cenne :)

Kuba już jest zdrowy, a wszystkie pieniądze które zostały z tych zebranych na jego operację zostały
przekazane na inne chore dzieci. Tak że dochód z każdej sprzedanej książki zostanie przekazany na szczytne cele.W książce znajduje się również jedna cegiełka w postaci 1$ z akcji podaj dalej. Chodzi tu o to by wpłacić na konto fundacji jego wartość i przy tym możecie dorzucić coś od siebie, albo nie. możecie go wpłacić lub nie. Wasz wybór. Dzięki temu jak to ujął pan Irek nie dodajemy a mnożymy pieniądze. Moim zdaniem jest to naprawdę fajna akcja.

W książce znajdziemy również wiele pięknych rysunków, które niesamowicie urozmaicają czytanie. Bardzo miło patrzyło mi się na tę cudną uśmiechniętą małą mordkę. Książka ma również wspaniałą wewnętrzną okładkę (nie wiem jak ona się nazywa), są tam sklejone zdjęcia profilowe osób, które pomogły Kubusiowi.












Jednak książka nie ma samych plusów. Nie jest to fantastyka, czy science fiction, a prawdziwe życie
czyli nie znajdziemy tu ciągle pędzącej akcji. Może być to minusem, ale nie aż tak mocnym. Jednak co mi bardzo przeszkadzało w czytaniu to ogromna liczba komentarzy od pomagających. Myślę, że jest to świetny pomysł, ale...(tak, kolejne ale) co za dużo to nie zdrowo. Myślę, że na każdy post pani Wioli (w książce znajduje się wiele postów mamy Kubusia, które udostępniała na Fanpagu, pod czas tej całej historii) wystarczyło, by po 2-3 strony tych komentarzy. A nieraz było tyle stron, ale czasem było również i po 8. Przez to czytanie mi się bardzo dłużyło. Ale na szczęście nie zajmowało to wiele miejsca w książce, dlatego po chwili się skończyło. Każdy komentarz to były naprawdę piękne słowa otuchy, ale i przy okazji powtarzający się schemat, dlatego przy którymś tam komentarzu, troszkę się już to dłużyło. Jednak rozumiem też to, że była ona bardzo wdzięczna tym ludziom i chciała pokazać jak jej pomogli, jaką otuchę dodawali :)

Ale jak już przebrnęło się przez te kilka komentarzy i dochodziło do tej właściwej treści to niesamowicie mi się tą książkę czytało. Pani Wiola naprawdę świetnie to wszystko opisała. Każde jej zdanie, słowo, po prostu pochłaniałam :)

Na końcu znajdziemy podziękowania...ogromne. Które zajmują 43 strony!!! Nazwiska zajmujące łącznie 43 strony.

Jeszcze wspomnę tylko, że książka napisana jest głównie z perspektywy pani Wioli, ale pod koniec znajdzie się również kilka stron z perspektywy pana Irka. te rozdziały niesamowicie mi się spodobały. Zostajemy tam poinformowani, o wszelkich przemyśleniach na temat różnych chorób, czy sposobie pomocy właśnie pana Irka. Naprawdę bardzo fajnie czytało mi się te rzeczy.

Pani Wiola na końcu opisała również piękną i wspaniałą rzecz. Wszystkim ludziom, którzy kiedykolwiek pomogli Kubusiowi, jego mama wysłała im listy pisane odręcznie ze zdjęciem zdrowego Kubusia. Czyli łącznie napisała i wysłała ok 15.000 listów.

Podsumowanie:
Książka nie tylko o chorobie, ale i o miłości i bohaterach. Książka ta przywróciła mi wiarę w ludzi. Opowiada historię niezwykle dzielnego małego chłopczyka. Rodziców Kuby dotknął ogromny ból, ale mimo to nie poddali się i walczyli. Walczyli do samego końca. Pomogło im w tym tysiące wspaniałych ludzi. W tych czasach czasem warto się zatrzymać i pomóc innym :)

Książkę kupicie Tutaj

                   Za książkę bardzo dziękuję księgarni internetowej Lovebooks.pl


 No, a więc na dziś to tyle, widzimy się w kolejnym poście. Do zobaczenia i cześć. Papa :*

22 komentarze:

  1. Świetna recenzja, moja droga! *.*

    Ja książkę zamierzam przeczytać już niedługo, muszę właśnie tylko zdobyć jeden egzemplarz. Jestem bardzo ciekawa historii Kubusia, ale przeraziłaś mnie trochę tymi komentarzami na nawet 8 stron. Myślę jednak, że nie będzie tak źle.
    Oprócz tego do książki ciągnie mnie jak magnes do lodówki. Mam wielką ochotę zobaczyć tą ludzką dobroć i poświęcenie. To, że w dzisiejszych czasach są jeszcze osoby, które potrafią ofiarować coś sami od siebie, nie oczekując za to nic w zamian.
    Nie mogę się doczekać lektury!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję :)
      Ciesze się :D To zdobywaj jak najszybciej :D Teraz jeszcze nowe wydanie wyszło :)
      No te komentarze troszkę mnie czasami męczyły, ale równie dobrze można je pominąć, ewentualnie tobie się może spodobają :D
      Nie wiesz co mówisz XD Niektóre magnesy aż tak nie ciągną! Przez to jeden z moich dyplomów znajduje się teraz w opłakanym stanie o tym jak wylądował w dość niefajnej cieczy xD
      To zdecydowanie jest warte zobaczenia, zwłaszcza, że żadko się teraz spotyka bezinteresowną dobroć.
      Buziaki :*

      Usuń
  2. No powiem Ci, że książka na pewno przywraca wiarę w ludzi - lecz pewnie nie na długo. To nadal nasz okrutny świat - choć w trudnych chwilach, zawsze możemy przypomnieć sobie ów historię.
    Po raz kolejny przeżywam szok, słysząc, że książka jest za mocna. Serce się kraja i tyle.
    Raczej książki nie przeczytam, bo raczej by mnie dobiła, a biografie szeroko omijam - ale może kiedyś... Czytam fantastykę, bo uwalniam się wtedy z tej chorej rzeczywistości :')
    Tak marudziłaś o tej recenzji, a wyszła Ci bardzo dobrze :)
    Buziaki! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! No niestety. Ksiażka to jedno, a życie to drugie. Można cieszyć się dobrocią tych ludzi, ale zaraz wraca się do prawdziwego świata i no wiadomo co wtedy XD
      I problem w tym, że nie wiem dlaczego?! Bo książka wcale nie jest za mocna!
      Ja też biografie ogólnie omijam, ale ostatnio trafiła mi się okazja przeczytania biografii Kub (dziwnie to brzmi xD Tego Błaszczykowskiego i tego) więc nie mogłam sobie odpuścić) I na pewno pjakimś czasie sięgne po biografie kolejnych osób które mnie inspirują lub które lubię.
      Dziękuję :* Ale kompletnie nie wiedziałam, jak się za nią zabrac :/
      Buziaki :*

      Usuń
  3. Słyszałam o tej pozycji, i tak, wieem, wszyscy zachwycają się tym, jak dobrze jest pomagać i jak dobrzy potrafią być ludzie, ale ja po nią raczej nie sięgnę. Nie sądzę, bym sama przyjęła pozycje tak pozytywnie, a po co miałabym się męczyć? Ahahaha i widzę po prawej "Złego jednorożca"! <3 Ta okładka jest cudowna XD Ciekawi mnie Twoja opinia (moja już u mnie pojawiła się jakiś czas temu) ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każdy ma inne upodobania :)Jeśli tak uważasz, to może faktycznie. Każdy powinien czytać to co lubi, a to jednak biografia, więc nie każdemu podchodzą :D Tak! Dokłądnie! :D Na żywo jest jeszcze lepsza :) Narazie jeszcze ją czytam, ale niedługo na pewno się pojawi :D
      Buziaki :*

      Usuń
  4. Takie historie pokazują, jakie życie bywa okrutne, ale też dają nadzieję na to, że gdzieś jeszcze są dobrzy ludzie na tym świecie, którzy chcą bezinteresownie pomóc. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety :( Piękne słowa :)
      Buziaki :*

      Usuń
  5. Ksiażkę naprawdę warto przeczytać. Ja czytałam i byłam poruszona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie! Książka naprawdę warta uwagi :)
      Buziaki :*

      Usuń
  6. Chciałabym ją przeczytać. Myślę, że tez bardzo mnie poruszy i przywróci wiarę w ludzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czytaj! Mam nadzieje, że tak się stanie :D
      Buziaki :*

      Usuń
  7. Bardzo poruszająca książka. Dobrze, że są ludzie którzy chcą pomagać i namawiają innych do pomocy. Sama pomagam jak mogę.
    Pozdrawiam i zapraszam http://paulabiliniewicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak bardzo.w tych czasach naprawdę trudno o jakąkolwiek pomoc, więc fajnie, że są jeszcze tacy ludzie :D
      Buziaki :*

      Usuń
  8. Ja nie czytałam jeszcze ale jak najbardziej zamierzam mimo że zazwyczaj nie gustuję w takich książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zazwyczaj takie ksiazki omijam, ale tą bardzo przeczytać chciałam i dzięki lovebooks miałam taką okazję :D Dlatego koniecznie ją przeczytaj :D
      Buziaki :*

      Usuń
  9. No i mi się usunął mój komentarz no wrrrrr... no to raz jeszcze :D
    Wiele już o niej słyszałam i jeszcze więcej o niej słyszałam. Póki co chciałabym ją kiedyś przeczytać. Zastanawiające w tej książce są dwie rzeczy. Jedna z nich jest smutna, a druga radosna. Z jednej strony smutne jest to, że państwo się poddaje, dając do zrozumienia rodzicom - tutaj się nie da nic zrobić, albo brakuje pieniędzy, albo terminy długie itp. To są takie historie z życia wzięte i wiele z nich mamy szansę oglądać gdzieś w telewizji (o tym jak to inni ludzie dają rodzicom i rodzinie nadzieję, która im odebrano). I naprawdę cholernie mi smutno z takiego powodu, że to ludzie dobrej woli pomagają takim osobom a nie państwo. Ta historia ma także pozytywny aspekt. Jest ona trochę radosna, bo pokazuje że ludzi o dobrym sercu wciąż jest dużo na tym świecie. :)

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znam to! Piszesz, piszesz, a tu BUM! Nie ma komentarza XD
      Niestety. Właśnie to było przykre, że pomimo takiej katastrofy, państwo wetknęło ręce w kieszeń :/ Zdecydowanie. Nie wszyscy ludzie są spruchniali :D Ksiazka zdecydowanie ujawnia zarówno tą złą jak i dobrą stronę świata
      Buziaki :*

      Usuń
  10. Cześć kochana! Już wielokrotnie czytam recenzje na temat tej książki, niestety nie udało mi się jej jeszcze przeczytać, a jestem ogromnie zaciekawiona. Także nie rozumiem tego, że wydawca w ogóle śmiał powiedzieć, że sa tam za mocne słowa matki... to jest chore! Osobiście uwazam ze takie autentyczne historie są wyjątkowe i unikatowe i kazdy powinien cos takiego przeczytac. Strasznie sie ciesze, że Kuba jest już zdrowy i że udało mu się pomóc. Dobrze, że sa jeszcze ludzie dobrej woli;)
    Pozdrawiam Cię kochana!!!:)
    Zapraszam też do mnie:)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  11. aha i widze, że jest nowy szablon.. ostatni raz jak u Ciebie byłam to było inaczej:) Bardzo mi sie podoba;*

    OdpowiedzUsuń
  12. No ja już jestem po lekturze i sama wiesz, jak bardzo mi się podobała i nawet poruszyła :)
    Akurat mnie te komentarze nie przeszkadzają, to po prostu dodatek i nie ma sensu ich czytać naraz, ciągiem, ja sobie nieraz parę, paręnaście przeskakiwałam i potem co jakiś czas czytałam te pominięte - to zdecydowanie lepszy sposób :)

    Ta liczba listów mnie tam rozwaliła wręcz, masakra, jak opisywała to nadawanie listów, to pękłam ze smiechu. Już widzę jak podchodzę do okienka na mojej poczcie i mówię:
    - Poprosze znaczki
    - Ile
    - Piętnaście tysięcy

    Już widzę ten biały wóz zajeżdzający pod pocztę i pakujący mnie do środka w kaftanie xD
    PS. Jest już nowa wersja tej ksiązki, ma zmieniony tytuł i okładke ;)

    Buziaki :*
    Kasia z Kasi recenzje książek

    OdpowiedzUsuń
  13. Koniecznie muszę przeczytać te książkę! Bardzo lubię czytać historie innych ludzi,a tu jeszcze taka! No cudo. Jak tylko nadarzy się taka okazja to na pewno zabiorę się za tę książkę. nawet nie chcę myśleć, przez co musiała przejść ta rodzina :/ Trzeba mieć naprawdę ogromne serce by walczyć tak o swoje dziecko oraz by pomagać innym i to obcym ludziom :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli przeczytałeś post to go skomentuj. Każdy komentarz zarówno ten z miłymi słowami jak i radą motywuje mnie do dalszej pracy. Jeśli blog Ci się spodobał zaobserwuj go. Jakikolwiek pozostawiony tu przez ciebie ślad sprawia, że mam na twarzy ogromnego banana :D
Buziaki :*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.