wtorek, 22 listopada 2016

Prawo Mojżesza

Tytuł: Prawo Mojżesza                                                              
Seria: Prawo Mojżesza
Tom: 1
Autor:  Amy Harmon
Tłumacz: Marcin Machnik
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 360
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Kategoria: Obyczajówka, młodzieżówka




Opis:
 Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia.

Recenzja:
O joj...dawno nie było u mnie żadnego posta, ale kompletnie nie wiedziałam jak zabrać się za tą recenzję i zresztą nadal nie wiem xD No, ale cóż tłumaczyć się nie będę, po protu: "moja wina, moja wina, moja bardzo..." Hmm..tak trochę religijnie wyszło - tak adekwatnie do tytułu, co? xD
No, ale przejdźmy do recenzji :)

Prawo Mojżesza...Hmmm...przyznam, że spodziewałam się czegoś innego, ale sama nie wiem czego. Ale powiem wam, że książka bardzo mi się spodobała. Nie przepadam za obyczajówkami, gdyż mało się tam dzieje i są strasznie przesłodzone, a ta taka nie była. A wręcz przeciwnie.
Ale zacznijmy od początku.

Prawo Mojżesza to ciekawa romantyczna i młodzieżowa książka połączona z wątkiem paranormalnym i kryminalnym. Właśnie to mnie głównie w niej zachwyciło. Niby mamy ten sztampowy wątek miłości między głównymi bohaterami, który od samego początku wiemy, że się wydarzy, ale przy okazji mamy coś innego. Przy okazji mamy tu też ciekawy wątek paranormalny, którego wam tu nie zdradzę, gdyż myślę, że spoiler to nie jest, ale jest to dość ważna część książki, którą myślę, że lepiej odkryć samemu. Do tego w książce znajdziemy też mały wątek kryminalny. Mamy tu przedstawione liczne morderstwa i to jest dość dziwny temat w przypadku tej książki, gdyż z jednej strony jest to jeden z główniejszych elementów książki, ale i przy okazji jest o nim wspominane no tak nie za często, a do tego malutko, ale koniec końców ten wątek jest dość mocno naszkicowany.

Książka podzielona jest na dwie części. Ta "Przed" czyli opowiadająca o jeszcze młodych głównych bohaterach. Oraz ta "Po", czyli część, która dzieje się siedem lat po skończeniu pierwszej części. Dzięki temu możemy dowiedzieć się i zobaczyć, jak zmienili się nasi bohaterowie przez ten czas.  Był to naprawdę świetny zabieg. Do tego...jak by to powiedzieć, żeby nic wam nie zdradzić? Nie! No nie da się tego opisać bez spoilerowania xD Po prostu w drugiej części zdarzyła się pewna rzecz o której jeden z naszych głównych bohaterów nie wiedział, przez to dowiadujemy się z nim o tym wydarzeniu od początku do końca (liczę, że nic wam nie zdradziłam)

Książka pisana jest z dwóch perspektyw. Perspektywa Mojżesza i Georgii. Obie były naprawdę ciekawie i ja osobiście bardzo lubię, jak perspektywy są pisane właśnie z obu stron. Przez to możemy poznać myśli, opinie i przeczucia obu postaci.

Jeśli chodzi o bohaterów, to moim zdaniem autorka bardzo ciekawie ich wykreowała. Może zacznę od głównego bohatera. Mojżesz jest czarnoskórym chłopakiem, który w wieku niemowlęcym został zostawiony przez matkę w pralni w koszu wiklinowym. Z tego właśnie powodu został nazwany "Mojżesz",  gdyż jego Bibilijny odpowiednik przeżył podobną historię. Mojżesz jest zamkniętym w sobie artystą, który z biegiem historii nie tyle co się zmienia, co bardziej pokazuje swoje prawdziwe ja. Jeśli chodzi o jego kolor skóry, to jakoś przez cały czas wyobrażałam sobie go jako "białasa" xD z czarnymi włosami do uszu i lekkim zarostem. Czyli coś całkowicie innego niż ten przedstawiony w książce. Nie wiem czemu, po prostu taki wygląd mi bardziej do jego osobowości pasuje xD
Jeśli chodzi o Georgię to jest to zwykła nastolatka, która zajmuje się końmi. Jest to mądra i ciekawa życia dziewczyna. W sumie nie wiem co bym mogła jeszcze o niej napisać :P Ale powiem wam, że wydaje mi się, że jest to jedna z tych bohaterek, które nie denerwują czytelnika. Nie podejmowała żadnych głupich decyzji, jak coś myślała to i to mówiła.
Jeśli chodzi o pobocznych bohaterów, to oni nie pojawiali się za często, ale mimo to bardzo je polubiłam.
Rodzice Georgi są to takie typowe ciepłe papucie, które zajmują się domem i podwórkiem oraz kochają swoją córkę bezgranicznie i zrobią dla niej wszystko.
Bardzo spodobała mi się również babcia Mojżesza. Ona to już kompletnie mało się pokazywała, ale biło od niej takie ciepło. Takie babcine i szamańskie XD Wiem, umiem świetnie opisywać czyjś charakter :P
Postaci zbyt dużo nie mamy, ale moim zdaniem to i lepiej, gdyż ni musimy się martwić milionem imion, a i te postacie nam w zupełności wystarczą.

Bardzo spodobał mi się również styl pisania autorki. Jest lekki i przyjemny. Do tego pisze bardzo subtelnie. Dlatego wszelki sceny całuśne były napisane tak, że o boże <3 No właśnie w ogóle ich nie było praktycznie. Znaczy były! Ale tak opisane, że jak by ich nie było. #masłomaślane. Po prostu autorka nie skupiła się tu głównie na wątku miłosnym między dwójką głównych bohaterów, ale na przemianie i docieraniu do ludzi. Ważną częścią książki były konie. Georgia oraz jej rodzina, prowadzili zajęcia dla dzieci niepełnosprawnych, oraz docierają do tych trudnych koni. Przez to autorka chciała pokazać jak nie wiele różnimy się od tych zwierząt i, że do ludzi również da się tak dotrzeć. Przynajmniej takie było moje odczucie.


Jak pisałam wcześniej książka nie jest zwyczajną obyczajówką, gdyż ma w sobie też wątki paranormalne i kryminalne, ale to nie wszystko. Jest wyjątkowa również dlatego iż porusza ważne wątki. Pokazuje wiele nastoletnich problemów. Problemów dorastania itp. Dlatego nie był to typowy odmóżdżacz robiący papkę z mózgu.
Książka to jeden wielki kogiel mogiel. raz jest radośnie, raz smutno i tak w kółko. Nawet zakończenie jest z jednej strony szczęśliwe, a z drugiej smutne.
Zazwyczaj obyczajówki niezbyt mnie ciekawią, gdyż nie ma tam ciągłej akcji i SMOKÓW!!! xD Ale tą mi się naprawdę miło i szybko czytało.  \

A i jeszcze zapomniała bym o najważniejszym. Czyli o okładce! Która jest moim zdaniem prześliczna. Ja uwielbiam okładki minimalistyczne, a ta właśnie taka jest. i do tego niebieska!!! Ale powiem wam, że jak bym tak miała wybrać, która mi się bardziej podoba, to bym nie potrafiła podjąć tej decyzji. Gdyż obie są moim zdaniem bardzo ładne i warte uwagi :D Tylko w tej zagranicznej bym tą gębule wywaliła,a le ogólnie jest super :)



Podsumowując:
Książka nie jest zwykłą obyczajówką. Zawiera również wątki paranormalne i kryminalne.  Autorka ma lekki i ciekawy styl pisania. Wykreowała pełnowymiarowe postacie. Świetnie sobie z nimi poradziła, przez to nawet te drugoplanowe, które pojawiają się raz na ruski rok zdobyły moją sympatię. Książka podzielona jest na dwie części, a rozdziały prowadzone są z perspektywy Mojżesza i Georgi. Książka nie jest typowym gulaszem (tak nazwałam książkę, która robi paciaję z mózgu xD) tylko wartościową książką. Książka naprawdę mi się spodobała i może nie będzie to moja ulubiona książka, ale zdecydowanie trafi na 2 miejsce moich ulubionych książek obyczajowych :)

Cytaty:
 
Jeśli nie kochasz, nikt nie zostaje zraniony. Łatwo odejść. Łatwo pogodzić się ze stratą. Łatwo dać sobie spokój.
 Każdy zawsze mówi o równym traktowaniu. I ja to rozumiem. Naprawdę. Ale może zamiast być ślepym na kolory, powinniśmy celebrować kolor, we wszystkich jego odcieniach. Wkurza mnie to, że powinniśmy ignorować nasze różnice jakbyśmy ich nie widzieli, podczas gdy dostrzeganie ich nie musi być negatywne.
Nigdy nie dostrzegamy tego, co oczywiste, dopóki nie uderzy nas prosto w twarz.
 Otrzesz łzy po krótkim łkaniu, ciesząc się, że na szczęści to tylko opowieść. Co najważniejsze, nie Twoja. Ale ja nie mam tego komfortu. Bo to jest moja opowieść. A ja nie byłam na nią przygotowana.
 -To skąd wiesz, czego chcą? - spytał.
-Wszyscy chcą tego samego. - Jak na ironię taka była prawda.
-Czego? Czego chcą?
-Chcą mówić. I chcą być wysłuchani.

Boisz się prawdy Georgio. A ludzie, którzy boją się prawdy, nigdy jej nie odkrywają.

                                       Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję:


 

  









A wy czytaliście już prawo Mojżesza? Macie zamiar? A może wręcz przeciwnie?
Koniecznie piszcie w komentarzach :)

No, a więc na dziś to tyle, mam nadzieję, że ten post wam się spodobał, tak więc widzimy się w kolejnym. Do zobaczenia i cześć. Papa :*

piątek, 11 listopada 2016

Jak internet ratował Kubę

 W biografiach najtrudniejsze jest to iż są to sytuacje, które zdarzyły się naprawdę, książki tego typu
skupiają się bardziej na emocjach oraz powolnym, ale dokładnym przedstawieniu całej sytuacji. Jest to kompletnie co innego niż fantastyka. Możliwe że tez z tego powodu jest mi trudniej napisać recenzję takich książek (i pewnie nie tylko mi).  Nie mogę wam również takowych książek polecić, gdyż albo może was ta osoba kompletnie nie obchodzić, albo historia, czy będziecie chcieli ją przeczytać musicie zdecydować sami nie ważne czy książkę polecałam czy nie. Strasznie boję się jak wyjdą mi recenzje biografii, dlatego trzymajcie kciuki aby mi się udało :D (Taaa...zdecydowanie na razie daję sobie spokój z biografiami xD)

Opis:
 Książka jak internet ratował Kubę przedstawia historię Kubusia który w trzecim miesiącu życia zachorował na raka. Usunięto mu oko. "Nie ma oczka ale żyje, reszta się jakoś ułoży" - tak myślałam przez kilka miesięcy, a potem rak w drugim oku. Lekarze się poddali, państwo nie pomoże, zostaliśmy sami. Tak myślałam do czas napisania pierwszej prośby w Internecie, a w trzy dni, życie mojego synka odmienili wirtualni przyjaciele, których teraz na Facebooku Kubusia, jest 50 tysięcy osób. Ludzi Dobrej Woli.

Recenzja:
Ta książka nie opowiada tylko o chorobie, ale również o wspaniałych ludziach i bezgranicznej miłości. Świat zdecydowanie jest coraz gorszy.  Ludziom zależy już tylko na pieniądzach i swojej karierze....co jest...przykre. Każdy się śpieszy. Przez cały czas! I nikt nigdy nie zatrzyma się choć by na chwilkę by odetchnąć, zobaczyć piękno otaczającej nas natury, czy pogadać z kimś innym. Dlatego nawet nie wiecie jak się cieszę, gdy widzę, że znalazło się tyle wspaniałych duszyczek, które bezinteresownie wspierały i pomagały Kubusiowi, jak i wielu innym osobom w potrzebie. Przez tak dobre serduszka, w zaledwie 3 dni udało się zebrać całą kwotę na leczenie małego chłopczyka czyli ok 600.000  zł. Jak widzicie jest to ogromna sumka, a dzięki dobroci ludzkiej udało się ją uzbierać, dzięki czemu Kubuś jest zdrowy.

W książce pani Wiola naprawdę wiele, razy dziękowała i mówiła nam o tych wszystkich wspaniałych "człowiekach", ale warto tu również wspomnieć o samych rodzicach Kubusia, którzy walczyli do samego końca i nie poddali się. Oczywiście mieli momenty słabości, ale HEJ są tylko ludźmi, a każdy ma czasem na to prawo. Ale mimo to walczyli, aż do końca. Wielką rolę w tej walce odegrała ich ogromna miłość do siebie. Widać gołym okiem było, jak oboje byli dla siebie oparciem i gdy jedno miało wątpliwości, drugie je rozwiewało.

Ogromnie zdziwiła mnie pewna rzecz. A mianowicie to iż wydawnictwa nie chciały wydać tej książki, gdyż uważają, że słowa matki są: ZA MOCNE.
Ja na prawdę nie wiem o co chodzi. Ile na tym świecie i w galaktyce, jest książek, gdzie wulgaryzmów używa się częściej niż innych słów, czy książek krwawych, gdzie ta ciecz się aż z nich wylewa. A tu nic takiego nie było i ja może i jestem nie ogarnięta, ale na prawdę nie wiem o co chodzi.

Jak już pisałam, książka nie została wydana przez żadne wydawnictwo, więc nie ma też profesjonalnej korekty, ale wiecie co?...przez te wszystkie błędy ortograficzne, interpunkcyjne, czy składniowe ta książka jest jeszcze lepsza. Nie było ich dużo, przynajmniej ja mało zauważyłam, ale jak już je widziałam, to nie sprawiały mi one kłopotów, tylko nawet lepiej mi się potem czytało.

Ale co jeśli chodzi o historię...
Wszystko zaczyna się wtedy, gdy mama małego Kubusia widzi na jego oczku matową plamkę. Przerażona tym dziwnym zjawiskiem leci szybko do komputera by dowiedzieć się o co chodzi. Wiele stron internetowych mówi jej o tym, że jest to siatkówczak. Przerażona mama od razu biegnie z dzieckiem do lekarza, który jednym słowem mówiąc zbywa ją. Bo skąd niby "zwykła, niedoswiadczona" kobieta może wiedzieć takie rzeczy? Skąd w ogóle taki pomysł? Z internetu? Ale...(taaa, zawsze musi być to ale) w końcu okazuje się, że informacje z internetu są prawdziwe...
Wtedy zaczyna się Horror... Kubuś traci oczko.

Na rodziców spada wiele obowiązków. Czyszczenie oczodołu, czy pilnowanie drożności browiaka (wytłumaczyła bym to, ale sama nie do końca wiem co to jest XD To po prostu taka rurka, bezpośrednio podłączona do serca.)Jednak co tam kilka obowiązków, skoro Kubuś jest zdrowy. Jednak życie, nie jest bajką...ono nie kończy się happy endem. W pewnym momencie okazało się, że Kubuś ma guza również na drugim oczku. W Polsce niestety nie było możliwości uratowania oczka, pozostawało go jedynie usunąć...ale była nadzieja. Jedyną możliwością były kosztowne zabiegi za granicą.  Jednak były one bardzo drogie.

I tu na scenę wchodzi pan Irek.
Bardzo szybko założył stronę internetową i Fanpage. Odbyły się różne akcje charytatywne, zbiórki itp. W niebywałym tempie, tysiące ludzi zebranych w jednym miejscu ruszyło do pomocy. Co ja gadam ludzi...tysiące batmanów, spider-manów, iron manów...tysiące bohaterów odmienili życie rodziny na zawsze,  dając małemu chłopcu szansę na zobaczenie piękna tego świata.  Pisałam wcześniej, że teraz każdy się śpieszy i nie zauważa małych rzeczy, kto wie, może Kubuś wykorzysta szansę i będzie widział to wszystko co śliczne i cenne :)

Kuba już jest zdrowy, a wszystkie pieniądze które zostały z tych zebranych na jego operację zostały
przekazane na inne chore dzieci. Tak że dochód z każdej sprzedanej książki zostanie przekazany na szczytne cele.W książce znajduje się również jedna cegiełka w postaci 1$ z akcji podaj dalej. Chodzi tu o to by wpłacić na konto fundacji jego wartość i przy tym możecie dorzucić coś od siebie, albo nie. możecie go wpłacić lub nie. Wasz wybór. Dzięki temu jak to ujął pan Irek nie dodajemy a mnożymy pieniądze. Moim zdaniem jest to naprawdę fajna akcja.

W książce znajdziemy również wiele pięknych rysunków, które niesamowicie urozmaicają czytanie. Bardzo miło patrzyło mi się na tę cudną uśmiechniętą małą mordkę. Książka ma również wspaniałą wewnętrzną okładkę (nie wiem jak ona się nazywa), są tam sklejone zdjęcia profilowe osób, które pomogły Kubusiowi.












Jednak książka nie ma samych plusów. Nie jest to fantastyka, czy science fiction, a prawdziwe życie
czyli nie znajdziemy tu ciągle pędzącej akcji. Może być to minusem, ale nie aż tak mocnym. Jednak co mi bardzo przeszkadzało w czytaniu to ogromna liczba komentarzy od pomagających. Myślę, że jest to świetny pomysł, ale...(tak, kolejne ale) co za dużo to nie zdrowo. Myślę, że na każdy post pani Wioli (w książce znajduje się wiele postów mamy Kubusia, które udostępniała na Fanpagu, pod czas tej całej historii) wystarczyło, by po 2-3 strony tych komentarzy. A nieraz było tyle stron, ale czasem było również i po 8. Przez to czytanie mi się bardzo dłużyło. Ale na szczęście nie zajmowało to wiele miejsca w książce, dlatego po chwili się skończyło. Każdy komentarz to były naprawdę piękne słowa otuchy, ale i przy okazji powtarzający się schemat, dlatego przy którymś tam komentarzu, troszkę się już to dłużyło. Jednak rozumiem też to, że była ona bardzo wdzięczna tym ludziom i chciała pokazać jak jej pomogli, jaką otuchę dodawali :)

Ale jak już przebrnęło się przez te kilka komentarzy i dochodziło do tej właściwej treści to niesamowicie mi się tą książkę czytało. Pani Wiola naprawdę świetnie to wszystko opisała. Każde jej zdanie, słowo, po prostu pochłaniałam :)

Na końcu znajdziemy podziękowania...ogromne. Które zajmują 43 strony!!! Nazwiska zajmujące łącznie 43 strony.

Jeszcze wspomnę tylko, że książka napisana jest głównie z perspektywy pani Wioli, ale pod koniec znajdzie się również kilka stron z perspektywy pana Irka. te rozdziały niesamowicie mi się spodobały. Zostajemy tam poinformowani, o wszelkich przemyśleniach na temat różnych chorób, czy sposobie pomocy właśnie pana Irka. Naprawdę bardzo fajnie czytało mi się te rzeczy.

Pani Wiola na końcu opisała również piękną i wspaniałą rzecz. Wszystkim ludziom, którzy kiedykolwiek pomogli Kubusiowi, jego mama wysłała im listy pisane odręcznie ze zdjęciem zdrowego Kubusia. Czyli łącznie napisała i wysłała ok 15.000 listów.

Podsumowanie:
Książka nie tylko o chorobie, ale i o miłości i bohaterach. Książka ta przywróciła mi wiarę w ludzi. Opowiada historię niezwykle dzielnego małego chłopczyka. Rodziców Kuby dotknął ogromny ból, ale mimo to nie poddali się i walczyli. Walczyli do samego końca. Pomogło im w tym tysiące wspaniałych ludzi. W tych czasach czasem warto się zatrzymać i pomóc innym :)

Książkę kupicie Tutaj

                   Za książkę bardzo dziękuję księgarni internetowej Lovebooks.pl


 No, a więc na dziś to tyle, widzimy się w kolejnym poście. Do zobaczenia i cześć. Papa :*

sobota, 5 listopada 2016

Podsumowanie października

Hejka! Skończył się kolejny miesiąc z czym wiąże się kolejne podsumowanie :D
O jejciu, nie wierzę, że to tak szybko zleciało, pamiętam jak bym jeszcze miesiąc temu robiła ostatnie podsumowanie :') Wait...to przecież było miesiąc temu...nawet niecały miesiąc xD Ale powiedzcie mi, gdzie ten miesiąc się udał? :( No, ale trudno się mówi i żyje dalej, rok nie kończy się październikiem, bo ma przecież jeszcze (1,2,3,4..50-3+12) 11 miesięcy. Ale teraz tak mi się przykro zrobiło, bo jesień się prawie skończyła, a ja kocham tą porę roku :D Ale zbliża się grudzień, czyli ta cała świąteczna atmosfera *.* W ogóle, jesień też mnie kocha. Dzisiaj byłam z koleżankami w lesie (nie pytajcie co tam robiłyśmy xD)  i położyłyśmy się na ziemi by zrobić zdjęcie (taa...oczywiście ten świetny pomysł był mój :/) i, gdy wstałyśmy tylko ja miałam całe włosy w liściach...nadal wszystkich nie wyciągnęłam. A więc po tym miłym wstępie, przejdźmy do statystyk xD

środa, 2 listopada 2016

Zawód Wiedźma

Tytuł: Zawód wiedźma                                      
Seria: Kroniki Belorskie
Tom: 1 i 2
Autor: Olga Gromyko
Tłumacz: Marina Makarevskaya
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Liczba Stron: 546
Data wydania: 22 czerwca 2016
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction



Magia, wredne rude wiedźmy, wampirzory, ogry i SMOKI! Czego chcieć więcej?



BEZ SPOILERÓW!!!!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.