niedziela, 7 sierpnia 2016

Kiedy odszedłeś

Tytuł oryginalny: After you                        
Tytuł polski: Kiedy odszedłeś
Seria: Zanim się pojawiłeś (cz. 2)
Autor: Jojo Moyes
Tłumacz: Nina Dzierżawska
Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 496
Data wydania: 6 czerwca 2016
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 7,5/10

Książka w niesamowity sposób pokazuje jak podnieść się po stracie kogoś bliskiego.

Uwaga!
W recenzji mogą pojawić się spoilery do poprzedniej części tej serii! Jeśli, jeszcze nie czytałeś ''Zanim się pojawiłeś'', zrób to teraz, a dopiero potem wróć do tej recenzji. Natomiast, jeśli ''Zanim się pojawiłeś'' już czytałeś, w takim razie zapraszam do dalszej części recenzji :)


Opis:
 Gdy coś się kończy, coś nowego się zaczyna.

"Nie myśl o mnie za często.
Po prostu żyj dobrze.
Po prostu żyj."
Will

Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić. A jednak "Kiedy odszedłeś" to nie tylko historia o podnoszeniu się po utraconej miłości, lecz także inspirująca opowieść o nowych początkach. Pamiętając o obietnicy złożonej ukochanemu, Lou stara się znajdować nowe powody, dla których warto czekać na każdy kolejny dzień.

Miłośnicy pisarstwa Jojo Moyes odnajdą w tej książce to, co najbardziej cenią w jej twórczości: ujmujący humor, autentyzm i zapadających w serce bohaterów. A ci, którzy jeszcze nie znają tej autorki, mogą być pewni, że po lekturze "Kiedy odszedłeś" popędzą do księgarń, by jak najszybciej nadrobić zaległości.

Recenzja:
Naprawdę, nie wiem od czego zacząć. Chciała bym wam powiedzieć o tylu rzeczach, ale i przy okazji nie chcę wam nic mówić. Myślę, że przeczytać tą książkę warto nie znając nawet najmniejszych szczegółów, dlatego postaram się w tej recenzji tylko narobić wam troszkę smaczku, ale takie ważniejsze rzeczy zostawię byście sami mogli ją odkryć.


A więc tak, zanim przejdę typowo do recenzji fabuły chciała bym troszkę powiedzieć o sprawach, powiedzmy ''technicznych''. Coś co mnie najbardziej w tej książce denerwuje to tytuł. Przez całe swoje życie nie spotkałam większego spoileru niż ten tytuł. Kto w ogóle wpadł na taki pomysł? Pewnie wszyscy się zebrali w jakiejś salce i zaczęli myśleć nad tytułem. I nagle ktoś pomyślał: -

Hmmm...dlaczego w sumie by nie odebrać im zabawy i nie za spoilerować tego co się stało pod koniec pierwszej  części, tym którzy jeszcze tego nie czytali? Bo przecież każdy lubi spoilery.

Taaaa...... Nie! Ja nie wiem, jak można być takim debilem. Nie chcę tu nikogo obrażać, ale ten kto tak nazwał książkę naprawdę musi być debilem. Ja sama bardzo się cieszę, że odkryłam drugą część dopiero po przeczytaniu jedynki, ale nie chcę myśleć o tych wszystkich biednych osobach, które zobaczyły ten tytuł przed przeczytaniem książki.
Dobra skoro już sobie ponarzekałam, teraz może powiem coś miłego. Okładka - ogólnie nie przepadam, a nawet nienawidzę, gdy na okładce są ludzie, ponieważ wtedy podsuwa nam to jak wygląda bohater, a zazwyczaj i tak te ''człowieki'' w ogóle nie są podobni do postaci z książki oraz są brzydcy :P Jednak tu okładka bardzo mi się podobała. Uwielbiam tu taki delikatny dobór kolorów, ten spokój i w ogóle. Naprawdę jest przepiękna <3

No, dobra teraz przejdźmy już do recenzji fabuły....
Albo nie, jeszcze coś powiem.
Słuchajcie, ja wiem, że dużo osób, które przeczytały pierwszą część tej serii (jak nazywa się ''serię książek, które mają tylko dwie części?) nie chcą przeczytać już dwójki z powodu tego co się stało w pierwszej części oraz bo uważają, że jest to po prostu nie potrzebne. Jednak naprawdę was zachęcam byście, jednak przeczytali i tą część, gdyż jest ona moim zdaniem ociupinkę lepsza niż część pierwsza. Jest lepiej napisana no i w ogóle.... Dobra, a teraz naprawdę już przejdźmy do recenzji :)


Jeśli chodzi o postaci to i tym razem Jojo mnie nie zawiodła. W prawdzie nie ma tu już starej (młodej) Lou, ale nic w tym dziwnego zważając na to co przeszła, mimo to nadal bardzo ją lubię. Mimo, że nie ma dawnej Lou pojawia się wiele innych bardzo ciekawych postaci, o których nie chcę wam zbytnio mówić, gdyż w tedy mogli byście się zacząć domyślać i w ogóle, a jednak w tej książce, jak pisałam wcześniej lepiej odkryć wszystko samemu. Więc może powiem tylko kilka słów o postaciach, które w poprzedniej części się już pojawiły.
A więc tak, jedyną osobą o której warto teraz powiedzieć, jest mama Lou. Nawet nie wiem co bym mogła o niej napisać by wyrazić to co teraz o niej myślę. Zmieniła się i to bardzo. Niestety na gorsze, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. To nie tak, że jej przez to nie lubię, (w sensie przez tą zmianę na gorsze) bo mimo to jest świetna. Bardziej martwię się o członków ich rodziny, którzy niestety musieli się z nią codziennie borykać. Mimo to przez całą książkę to chyba ona rozśmieszała mnie najbardziej tym swoim dziwnym zachowaniem.
Co do innych postaci, to w sumie nie mam co pisać, gdyż zbytnio się nie zmienili. Przez całą (no dobra, nie przez całą, ale przez większość, no dobra nie przez większość, ale przez jakiś czas) książkę, mogliśmy obserwować również rodziców Willa, to co się stało po jego śmierci, oraz ich zachowanie. Bardzo fajne było właśnie to, że po poprzedniej części, gdzie oboje byli tajemniczy, mogliśmy poznać w końcu ich uczucia,a właściwie to bardziej uczucia pani Traynor. Niesamowite co jedna mała osóbka może zdziałać z człowiekiem...., ale dobra już milczę bo zaraz się wypaplam :P

Jeśli chodzi o styl pisania autorki, to w tej części zdecydowanie się poprawił. Przez cały czas czytania tej części miałam wrażenie, jak by Moyes od początku chciała napisać tą książkę, ale jakoś musiała to zacząć by czytający bardziej wczuli się w historię. Ta części moim zdaniem napisana była dużo lepiej niż część pierwsza, tą szybciej się czytało i ze względu na pewne rzeczy jakie się tu działy czytelnik bardziej wciągnięty był w wir ''akcji''. Dlaczego? Hm.... no wiadomo, wózek i te sprawy to ciężki temat i moim zdaniem Jojo i tak sobie świetnie poradziła, ale (tak zawsze musi być to ale) przez całą pierwszą część obserwujemy tylko jak Lou stara się przywrócić chęć do życia inwalidzie. Niezbyt ekscytująca historia. Nie zrozumcie mnie przez to źle, bo pierwsza część bardzo mi się podobała, tylko po prostu w drugiej części więcej się dzieje.

Książka opowiada naprawdę przepięknie o tym jak podnieść się  po stracie kogoś bliskiego. O tym jak ludzie po stracie chcą żyć dalej, ale jednak boją się, że przez to zdradzą straconą osobę. właśnie z takimi emocjami boryka się Lou. Przez całą książkę (tak, tym razem naprawdę przez całą książkę) obserwujemy, jak musi radzić sobie osoba w żałobie, która tak naprawdę, aż w takiej żałobie nie jest, a ludzie myślą, że jest w strasznej (tak masło maślane, ale taka jest prawda).

Zanim przejdę do podsumowania, chciała bym wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie o zakończeniu, które moim zdaniem było zbędne. Nie chcę wam tu nic zdradzać, więc powiem po prostu, że przed ostatni rozdział zakończony był genialnie (ci co czytali pokieruję, że chodzi mi o balony, ale już więcej nic nie mówię :/), naprawdę było by to godne zakończenie. Ale oczywiście NIE! Jojo Moyes musiała dodać jeszcze jeden rozdział, który moim zdaniem jest nie potrzebny. Nie zrozumcie mnie źle, gdyż ten rozdział też mi się bardzo podobał, ale jednak, gdyby go nie było zakończenie, a może nawet sama książka podobało by mi się bardziej.

Podsumowując:
Druga cześć książki ''Zanim się pojawiłeś'', jest naprawdę godną kontynuacją poprzedniczki. W prawdzie przy niej nie płakałam (przy pierwszej części zresztą też nie) to myślę, że naprawdę warto ją przeczytać, ponieważ stanowi odpowiedzi na wiele pytań, oraz jest to kolejna wspaniała opowieść o miłości, stracie i przebaczeniu. Od samego początku nie wymagałam zbyt wiele od książki, jednak miałam cały czas wrażenie, że książka mnie zawiedzie. Wiedzcie, że tak nie było, książka jest świetna i każdy fan zarówno Jojo Moyes jak i ''Zanim się pojawiłeś'' powinien ją przeczytać. Jeśli natomiast ''Zanim się pojawiłeś'' ci się nie podobało, koniecznie sięgnij po tę książkę, może zmienisz zdanie :) 

A wy zamierzacie przeczytać te książki?
A może już je czytaliście?
Koniecznie podzielcie się tym w komentarzach :)

No, a więc na dziś to tyle, mam nadzieję, że ten post wam się spodobał i że będziecie czekać na kolejny :) Do zobaczenia, cześć i Papa!

28 komentarzy:

  1. 1 tom mam w kolejce na ten miesiąc, ale mam nieotwarte wrażenie, że ta część jest napisana już na siłę :(
    Pozdrawiam i zapraszam
    Zaczytana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj zarówno pierwszą jak i drugą część :) Moim zdaniem nie i mam nadzieję, że jeśli przeczytasz drugi tom to zmienisz zdanie :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
    2. To przeczytam skoro tak ;)
      Przy okazji, nominowałam Cię do LBA, szczegóły znajdziesz u mnie ;)

      Pozdrawiam i zapraszam
      Zaczytana

      Usuń
    3. Koniecznie :)
      Dziękuję ;D Postaram się ją wykonać w najbliższym czasie :)

      Usuń
  2. Chodzi ci o duologię, przynajmniej taką nazwę słyszałam :D
    Nie przepadam za "Zanim się pojawiłeś" i jakoś nigdy nie chciałam sięgać po kontynuację. Jednak skoro piszesz, że nawet jeśli nie podobała mi się 1-wsza część - warto spróbować... Pomyślę nad tym ;)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Tysiąc Żyć Czytelnika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia :P Może i tak to się nazywa, ale i tak pewnie tej nazwy nie zapamiętam :P Czemu to nie mogło się nazywać jakoś prościej :D
      Myślę, że warto :) Oczywiście każdy ma inne zdanie i inny gust, ale mi się podobała :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  3. Pierwszy tom był dla mnie magiczny i wspaniały, kontynuacja jednak w ogóle nie przypadła mi do gustu i była niestety zbędna :(
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi pierwsza i druga część podobały się rawie tak samo :P Ale cóż każdy ma swoje zdanie :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  4. Jak na razie to nie zamierzam siegać po tą pozycję (jeszcze się nie pozbierałam po zakończeniu Zanim się pojawiłeś xD), ale w przyszłości chętnie poznam dalsze losy Lou, która bardzoo przypadła mi do gustu.

    Tytuł tej części jest totalnie bez sensu, to chyba największy spoiler z jakim do tej pory się spotkałam, bo nie czytając ani pół strony, juz wiemy co się wydarzyło w tomie pierwszym. Bez sensu! -,-

    A część pierwsza ogromnie mi się podobala i wylałam przy niej morze łez.

    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten tytuł jest beznadziejny :P
      Ja szczerze mówiąc chyba nie wylałam nawet łezki czytając ją :P
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  5. No cóż nie są to moje klimaty. Chociaż mnie takie tytuły właśnie intrygują :P to po opisie i recenzji uważam, że ta książka jak i poprzednia (może mniej) jest nudna i nie chcę tutaj obrazić ludzi, którzy lubią takie książki. Po prostu dla mnie takie wątki to klepanie biedy i nic własnego od siebie, czyste życie, tyle że sztuczne. Ale będę o niej pamiętać ;) być może kiedyś kiedyś do niej zajrzę
    flokete-libro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie powiem, że nie przepadam za obyczajówkami, ale rzadko po nie sięgam, gdyż jednak zdecydowanie wolę fantastykę i science fiction. Tam się dużo więcej dzieje, są ciekawsze wątki itp, ale od czasu do czasu trzeba odpocząć od tych gatunków i sięgną po coś ze zwykłego świata i padło właśnie na tą książkę :) I nawet mi się podobała, tak jak pierwsza część mnie nudziła i troszkę czytałam ją na siłę, tak ta podobała mi się dużo bardziej i czytałam ją z większą przyjemnością :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  6. Piszesz, że jeżeli nie czytałam poprzedniej części, to najpierw mam to zrobić a potem wrocić. Ale ja nie chcę czytać poprzedniej cześci! Czyli co, mam sobie iść i nie wracać? :(

    Ja pitole, spoiler w tytule książki xD Geniuszom Nobla przyznać po prostu, większej spartoliny dokonać nie mogli po prostu.

    Moment, moment "z koro"? Z jako koro? xDD

    Zuch dziewczyna! My, twarde babki nie płaczemy przy byle czym, nam potrzeba byłoby do tego nie wiem ...O BOŻE!!! Gdyby zabili mi Jace'a z "Darów anioła" to bym się chyba poryczała, a potem betonowe buty albo pod tramwaj. Jeszcze wcześniej spaliłabym na stosie wszystkie książki Cassandry Clare.

    Dobra, trochę mi odwala, ale jak widzę Jojo Moyes, której nie czytałam i której nigdy nie przeczytam własnie ze względu na tę wszechogarniającą mnie promocję i jak widzę "Zanim się pojawiłeś" po raz miliardowy to mi się za przeproszeniem po prostu ulewa.

    Mimo wszystko, recenzję kochana napisałaś nawet jak dla mnie zachęcająco i podejrzewam, że wszystkie kobity, które czytały poprzednią cześć, na tę rzucą się niczym moja skromna osoba na czekoladę w trakcie trudnych dni.

    Pozdrawiam Cię gorąco!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolała bym, abyś najpierw przeczytała Zanim się pojawiłeś, ale no już trudno dla ciebie zrobię wyjątek :D
      Świetnie to ujęłaś, nobla im dać za to trzeba :/
      Oj, źle napisałam, miało być skoro :P Już poprawiam :D
      Dokładnie, by być silne xD Spokojnie, nie panikuj :) Wszyściutkie? :O Czytaj, czytaj jak najszybciej kolejne części to się dowiesz czy Jace, żyje czy nie. Chociaż ty już czytałaś panią noc, więc coś już o tym wiesz :/
      No troszkę tego ostatnio dużo, jest, ale to za sprawą filmu. Mi się ta książka nawet podobała. Nie była wybitna, nie była gniotem, była po prostu okej :) Kolejna część już podobała mi się bardziej, ale nadal to nie jest to :/ Tak wiem w recenzji ją zachwalam, ale to jako obyczajówkę, bo jako obyczajówka to nie była zła (ale ten gatunek rzadko czytam, więc...), ale jako taka ogólnie książka to była okej :)
      Hah, dziękuję :) Ja tam na czekoladę rzucam się w każde dni, nawet w te ''łatwe'', jeśli można to tak nazwa :D
      Ja również cieplusio Pozdrawiam :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  7. Nie czytałam "Zanim się pojawiłeś", ale kocham spojlery, więc z przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję :)
    Strasznie ciekawi mnie ta scena z balonami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochasz spoilery? Hmm... jeszcze nigdy nie spotkałam osoby, która by je choć odrobinkę lubiła/tolerowała, więc miła odmiana :D Scena z balonami bardzo mi się podobała i mimo iż lubisz spoilery nic ci na jej temat nie powiem :P Wolę, żebyś sam je odkrył :) Ale wiedz, że ta scena jest świetna :D
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  8. Nie czytałam "Zanim się pojawiłeś", ale zupełnie mnie do tych książek nie ciągnie, więc przeczytałam twoją recenzję w całości. I mimo pozytywnej opini - dalej nie chcę tego przeczytać. Jakoś wogóle mnie nie intryguje. To nie moje klimaty, ale może kiedyś się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...szkoda :( Ale cóż rozumiem, że to nie twoje klimaty, ja też rzadko sięgam po książki tego typu, gdyż zdecydowanie wolę fantastykę :) Ale może kiedyś spróbujesz je przeczytać :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  9. Niedawno skończyłam czytać "Zanim się pojawiłeś" i w najbliższym czasie nie mam zamiaru czytać kontynuacji, no nie. Poczytałam sobie komentarze na temat drugiej części i były tam takie spoilery, że ja podziękuję jak na razie tej książce. Może w przyszłości najdzie mnie ochota by ją przeczytać, kto wie? Zgadzam się z Tobą. Ten tytuł jest tragiczny i okropny. Przez niego (i nie tylko) poznałam zakończenie pierwszej części. Super. Dobra, już nie narzekam. Twoja recenzja świetna :))
    Pozdrawiam
    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na twoim miejscu bym pewnie nie chciała się zabrać za drugą część po spoilerach, ale może w przyszłości sięgniesz jak już troszkę zapomnisz :) Tak ten tytuł to masakra :P
      O jejciu, dziękuję :*
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  10. Jak pokochałam pierwszą część, tak tej drugiej się trochę boję. I wcale nie przez zakończenie, bo mi się bardzo podobało, bo było realne, a nie na siłę przesłodzone, a raczej przez spoiler, na który natrafiłam na pewnym blogu. A dotyczył on pojawienia się pewnej niespodziewanej postaci - pewnie już wiesz o kogo chodzi. I teraz muszę trochę odczekać, aż o tym trochę zapomnę, żeby móc cieszyć się lekturą, bo przeczytać na pewno przeczytam. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się bardzo pierwsza część podobała i ja też bałam się drugiej części, ale moim zdaniem niepotrzebnie, gdyż jest naprawdę fajna :) Głównie dla tego mi się podobała, wiele osób narzeka na nią za to zakończenie, ale właśnie dla tego jest taka świetna, gdyż jest prawdziwa. Spoiler do pierwszej części: A gdyby w prawdziwym życiu ktoś stracił wszystko to ludzie myślą, że tylko dla tego, że kogoś spotkał, to od razu będzie chciał żyć? Jakoś wątpię :P
      Hmm...nienawidzę spoilerów, a zwłaszcza w recenzjach :(
      czy ta pewna osóbka to pewna nastolatka? Ja też bym na twoim miejscu chciała troszkę odczekać :) Ale liczę, że w przyszłości po nią sięgniesz :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  11. "Zanim się pojawiłeś" bardzo mi się podobała, ale czasami wole kiedy książka nie ma kontynuacji chociaż z twojej recenzji wynika, że duga część jest dobra to jednak mam jakieś opory przed zabraniem się za jej czytanie :p

    Pozdrawiam Tina
    Uwielbiam litery

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na początku uważałam, że kontynuacja jest niepotrzebna, ale się myliłam, bo na prawdę jest fajna :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  12. Cholerka, zwracam honor - nie kłamałaś, że post już na blogu XD
    "Zanim się pojawiłeś" już za mną. Książka całkiem okey, płakać nie płakałam. Historia ładna - ale zbyt dużo ochów i achów.
    Okładka tej części strasznie mi się podoba! Jest po prostu śliczna!
    Jeśli chodzi o tytuł... śmiałam się chyba przez pół godziny, kiedy dowiedziałam się, że kontynuacja zdradza koniec pierwszej części XD
    Brawa dla umysły, który wpadł na ten idiotyczny pomysł!
    Jeśli chodzi o samą książkę, to jakoś nie czuję potrzeby przeczytania drugiej części. Wychwaliłaś ją pod niebiosa, a szczerze powiem, że ciekawi mnie czy Lou kogoś sobie znajdzie - mam nadzieję, że nie wróci do tego koszmarnego Patricka!
    No cóż, pozdrawiam, recenzja świetna! :D :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przy niej nie płakałam, ale i tak mi się podobała. Może nie była to jakaś wybitna powieść, ale była fajna.
      Tak, też tak uważam :)
      Oj, tak ja też :P
      Prawda? Ja nie wiem, jak można wpaść na taki pomysł.
      Aby się tego dowiedzieć musisz koniecznie sięgnąć po drugą część.
      Dziękuję :*
      Ja również cieplusio pozdrawiam :*
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  13. Przewinęłam szybko na sam dół, bo jeszcze nie doczekałam się mojego egzemplarzu "Zanim się pojawiłeś". Wiem mniej więcej, co się stało w pierwszym tomie (dzięki Ci bracie, który wszystko mi spoilerujesz), ale wolę nie ryzykować, że może dowiem się jeszcze czegoś więcej. Na pewno wrócę tu, kiedy tylko przeczytam "Zanim...". Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UUUu, szkoda, nie lubię, gdy ludzie mi spoilerują :P
      Dobrze zrobiłaś, bo właśnie może dowiedziała byś się czegoś nowego, a po co zdradzać sobie więcej :)
      Cieszę się :)
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń

Jeśli przeczytałeś post to go skomentuj. Każdy komentarz zarówno ten z miłymi słowami jak i radą motywuje mnie do dalszej pracy. Jeśli blog Ci się spodobał zaobserwuj go. Jakikolwiek pozostawiony tu przez ciebie ślad sprawia, że mam na twarzy ogromnego banana :D
Buziaki :*

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.